Jestem ciekaw opinii kogoś z zewnątrz, dlatego proszę Was o jej udzielenie.
Taka oto sytuacja – mam w pracy bardzo dobrą koleżankę, którą właściwie traktuję trochę jak siostrę (zawsze chciałem ją mieć), a ona mnie jak brata. Kilka dni temu mieliśmy pójść w ramach przerwy w pracy na spacer, ale jakieś pół godziny wcześniej poszedłem do innego pomieszczenia, a kiedy wróciłem okazało się, że jej nie było. Poszła na papierosa, a wróciła z niego z innym gościem z firmy. Z gościem, który swego czasu startował do niej (jakieś „niezobowiązujące” przytulanki), będąc w związku z inną. Moja koleżanko-siostra odrzuciła jednak zalety tego faceta, przez co on... przestał się do niej na jakieś dwa miesiące odzywać. Teraz jednak znów próbuje chyba do niej „wrócić”, bo zaczął szukać kontaktu werbalnego z nią i jestem pewien, że nie poszedł za nią na papierosa przypadkowo.
Kiedy więc okazało się, że ze spaceru nici, bo musiałem niedługo potem wyjść z pracy, napisałem do koleżanki, że jej zachowanie było bardzo słabe w stosunku do mnie i nie rozumiem, dlaczego potraktowała mnie jak śmiecia, skoro najpierw sama zaproponowała ten spacer i nic z niego nie wyszło. Powiedziałem jej też, że jaki jest sens szanowania jej z mojej strony, skoro ona sama za bardzo się nie szanuje, rozmawiając w ogóle z tym gościem, skoro przez dłuższy czas traktował ją jak powietrze. Odpisała mi, że nie spojrzała na zegarek i myślała, że jest jeszcze daleko do godziny naszego spaceru, dlatego wyszła się przewietrzyć wcześniej. Odpowiedziała mi też, że rozumie moje emocje, ale to nie daje mi prawa pisać do niej tym tonem (byłem dość ostry, ale nie wyzywałem jej czy coś w tym stylu, poszedłem w stronę sarkazmu). Dodała również, że od pewnego czasu walczy z nawrotem depresji, przez co czasami jej zachowanie może wydawać się dziwne.
I teraz mam wyrzuty sumienia, że może za bardzo się uniosłem i niepotrzebnie dołożyłem jej kolejnych problemów. Napisałem jednak, że mogła dać znać chociaż jednym zdaniem, dlaczego wyszło tak, jak wyszło. Dodałem też, że mam swój honor i nie pozwolę się traktować w ten sposób, bo to nie ja udawałem, że jej nie znam przez kilka tygodni czy miesięcy, dając jej o tym ostentacyjnie znać, tylko ten koleś z pracy.
I teraz pytanie do Was – przesadziłem z reakcją, czy zachowałem się normalnie? Nie ukrywam, że było we mnie sporo złych emocji, ale przede wszystkim poczułem się w jakiś sposób upokorzony i naprawdę pomyślałem, że jaki jest sens być w stosunku do kogoś zawsze w porządku, skoro i tak może dojść do takiej sytuacji, jaką opisałem.
@mirko_anonim: ogólnie ja bym z faktem wystawienia ciebie przez tą "siostrę" nic nie zrobił tak od razu, zamiast tego udawałbym na początku że nic się nie stało ale jednocześnie bym zaczął traktować ją chłodno, jakby była zwykłą znajomą z pracy, kobieta bardziej zrozumie że źle zrobiła jak się jej nie przekaże tego w prost
@mirko_anonim: Hahahaha, nie dziwię się że z anonima bo to wstyd pisać taki wysryw. I nie pisz, że ta koleżanka jest dla ciebie jak siostra bo od razu widać, że jej chcesz ale nie umiesz się zabrać do dzieła. Ogarnij się (⌐͡■͜ʖ͡■)
@mirko_anonim: gdybym był w takiej sytuacji to bym w ogóle na to nie zwrócił uwagi, umówiliśmy się, ona gdzieś poszła, to trudno, można pójść na innej przerwie, kolejnego dnia, albo wcale, a z kim poszła to w ogóle mnie nie obchodzi. Dla mnie twoja reakcja bardzo przesadzona, tak jakby ci się ta koleżanka bardzo podobała, wtedy to ma sens,że tak się oburzyłeś. Albo masz taki bardzo zaborczy stosunek do przyjaciół,
Pierwszy raz w życiu tankowałem ON po 9.06zł. Dziękuję panu premierowi, ministrom i wszystkim, którzy mają na to wpływ. Brat jest w delegacji u pepiczków i tankuje ponad złotówkę taniej. Uśmiecham się i robię swoje.
#praca #rozowepaski #niebieskiepaski #depresja #zalesie
Jestem ciekaw opinii kogoś z zewnątrz, dlatego proszę Was o jej udzielenie.
Taka oto sytuacja – mam w pracy bardzo dobrą koleżankę, którą właściwie traktuję trochę jak siostrę (zawsze chciałem ją mieć), a ona mnie jak brata. Kilka dni temu mieliśmy pójść w ramach przerwy w pracy na spacer, ale jakieś pół godziny wcześniej poszedłem do innego pomieszczenia, a kiedy wróciłem okazało się, że jej nie było. Poszła na papierosa, a wróciła z niego z innym gościem z firmy. Z gościem, który swego czasu startował do niej (jakieś „niezobowiązujące” przytulanki), będąc w związku z inną. Moja koleżanko-siostra odrzuciła jednak zalety tego faceta, przez co on... przestał się do niej na jakieś dwa miesiące odzywać. Teraz jednak znów próbuje chyba do niej „wrócić”, bo zaczął szukać kontaktu werbalnego z nią i jestem pewien, że nie poszedł za nią na papierosa przypadkowo.
Kiedy więc okazało się, że ze spaceru nici, bo musiałem niedługo potem wyjść z pracy, napisałem do koleżanki, że jej zachowanie było bardzo słabe w stosunku do mnie i nie rozumiem, dlaczego potraktowała mnie jak śmiecia, skoro najpierw sama zaproponowała ten spacer i nic z niego nie wyszło. Powiedziałem jej też, że jaki jest sens szanowania jej z mojej strony, skoro ona sama za bardzo się nie szanuje, rozmawiając w ogóle z tym gościem, skoro przez dłuższy czas traktował ją jak powietrze. Odpisała mi, że nie spojrzała na zegarek i myślała, że jest jeszcze daleko do godziny naszego spaceru, dlatego wyszła się przewietrzyć wcześniej. Odpowiedziała mi też, że rozumie moje emocje, ale to nie daje mi prawa pisać do niej tym tonem (byłem dość ostry, ale nie wyzywałem jej czy coś w tym stylu, poszedłem w stronę sarkazmu). Dodała również, że od pewnego czasu walczy z nawrotem depresji, przez co czasami jej zachowanie może wydawać się dziwne.
I teraz mam wyrzuty sumienia, że może za bardzo się uniosłem i niepotrzebnie dołożyłem jej kolejnych problemów. Napisałem jednak, że mogła dać znać chociaż jednym zdaniem, dlaczego wyszło tak, jak wyszło. Dodałem też, że mam swój honor i nie pozwolę się traktować w ten sposób, bo to nie ja udawałem, że jej nie znam przez kilka tygodni czy miesięcy, dając jej o tym ostentacyjnie znać, tylko ten koleś z pracy.
I teraz pytanie do Was – przesadziłem z reakcją, czy zachowałem się normalnie? Nie ukrywam, że było we mnie sporo złych emocji, ale przede wszystkim poczułem się w jakiś sposób upokorzony i naprawdę pomyślałem, że jaki jest sens być w stosunku do kogoś zawsze w porządku, skoro i tak może dojść do takiej sytuacji, jaką opisałem.
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: RamtamtamSi
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: RamtamtamSi