
✨ Obserwuj #mirkoanonim
Byłem w związku z dziewczyną kilka ładnych lat. Lubiana, pozytywna i uśmiechnięta z niej osoba. Byłem przekonany, że w moją stronę nic nie wywinie, że ona taka nie jest i będziemy sobie razem działać dla wspólnego dobra. Była masa zapewnień z jej strony co do tego i w ogóle można by książkę o tym napisać... Z biegiem czasu pomagałem jej, wspierałem ją jak tylko mogłem. Wiadomo, zgrzyty jakieś się trafiały ale ogólnie związek przecież będzie trwać... Aż w końcu po kilku długich latach dałem się namówić na ślub, no bo czemu by nie? Ślub się weźmie jak wszyscy i dalej to się będzie kręcić, dziecko, starość... Dzieliła nas wcale nie tak mała odległość, więc najpierw zaszła w ciąże i dopiero potem zgodnie z wieloletnimi ustaleniami przeprowadziła się do mnie. Wtedy dosadnie poznałem jej drugie oblicze. I to jest totalny szok jak można nagle zmienić swoje zachowanie wobec mnie. Nie mam nałogów, nie sprawiam problemów, jestem pomocny i pracowity, dziecko już jest, człowiek chciałby normalnie funkcjonować, cieszyć się rodzicielstwem, a żonie minimum raz w tygodniu odwalało. Obecnie i przez cały ten czas jestem jej znienawidzonym wrogiem nr jeden, najgorszym z najgorszych. Przez całe życie nie spotkałem się jakoś szczególnie z negatywnymi epitetami w swoją stronę, a z jej ust usłyszałem o sobie już tyle chamskich, przepełnionych nienawiścią określeń, że to się w głowie nie mieści. W tym groźby i szantaże zrobienia sobie lub mnie lub innym moim bliskim krzywdy (nawet i dziecku z początku). Parszywe sugestie, że ja swojemu dziecku krzywdę zrobiłem bo ona nie zawsze jest, gdy przebywam z dzieckiem, "a kto wie co ja wtedy mu robię". Człowiek nerwowo nie wytrzymywał tej całej jej psychozy jaką mi zgotowała, lecz starałem się tego nie okazywać. I wiecie, co? To wszystko to jest moja wina, jestem taki zły, bo nie chcę zgodzić się na przeprowadzkę do jej rodzinnych stron gdzie tam było jej "dobrze", choć nie było to nigdy brane pod uwagę i wiedziała dobrze na co się pisze. Żona planuje jak najprędzej wrócić do "siebie", dziecko mi zabrać bo ona teraz najukochańsza matka, a ja mam czekać na papiery rozwodowe bez orzekania o winie i szykować alimenty bo do niczego innego nie jestem już jej potrzebny.
Nie chcę podawać za dużo szczegółów bo nigdy nie wiadomo kto to przeczyta, ale żona nie ma 18,20-stu lat... dorosła kobieta x>30. Jak to się można przejechać z kobietą, to jest totalnie szok, potrafi wywrócić wszystko do góry nogami... W najbliższych miesiącach pewnie czeka mnie batalia w sądzie, a tymczasem kiedy jeszcze ona ze mną mieszka, będę starał się nacieszyć się dzieckiem, którego nie będę miał możliwości odwiedzać zbyt często ze względu na znaczną odległość. Echh ;-( Człowiek jest w takiej rozsypce, ale jakoś stara się to wszystko udźwignąć...
#zwiazki #malzenstwo #rozwod
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: razzor91
Byłem w związku z dziewczyną kilka ładnych lat. Lubiana, pozytywna i uśmiechnięta z niej osoba. Byłem przekonany, że w moją stronę nic nie wywinie, że ona taka nie jest i będziemy sobie razem działać dla wspólnego dobra. Była masa zapewnień z jej strony co do tego i w ogóle można by książkę o tym napisać... Z biegiem czasu pomagałem jej, wspierałem ją jak tylko mogłem. Wiadomo, zgrzyty jakieś się trafiały ale ogólnie związek przecież będzie trwać... Aż w końcu po kilku długich latach dałem się namówić na ślub, no bo czemu by nie? Ślub się weźmie jak wszyscy i dalej to się będzie kręcić, dziecko, starość... Dzieliła nas wcale nie tak mała odległość, więc najpierw zaszła w ciąże i dopiero potem zgodnie z wieloletnimi ustaleniami przeprowadziła się do mnie. Wtedy dosadnie poznałem jej drugie oblicze. I to jest totalny szok jak można nagle zmienić swoje zachowanie wobec mnie. Nie mam nałogów, nie sprawiam problemów, jestem pomocny i pracowity, dziecko już jest, człowiek chciałby normalnie funkcjonować, cieszyć się rodzicielstwem, a żonie minimum raz w tygodniu odwalało. Obecnie i przez cały ten czas jestem jej znienawidzonym wrogiem nr jeden, najgorszym z najgorszych. Przez całe życie nie spotkałem się jakoś szczególnie z negatywnymi epitetami w swoją stronę, a z jej ust usłyszałem o sobie już tyle chamskich, przepełnionych nienawiścią określeń, że to się w głowie nie mieści. W tym groźby i szantaże zrobienia sobie lub mnie lub innym moim bliskim krzywdy (nawet i dziecku z początku). Parszywe sugestie, że ja swojemu dziecku krzywdę zrobiłem bo ona nie zawsze jest, gdy przebywam z dzieckiem, "a kto wie co ja wtedy mu robię". Człowiek nerwowo nie wytrzymywał tej całej jej psychozy jaką mi zgotowała, lecz starałem się tego nie okazywać. I wiecie, co? To wszystko to jest moja wina, jestem taki zły, bo nie chcę zgodzić się na przeprowadzkę do jej rodzinnych stron gdzie tam było jej "dobrze", choć nie było to nigdy brane pod uwagę i wiedziała dobrze na co się pisze. Żona planuje jak najprędzej wrócić do "siebie", dziecko mi zabrać bo ona teraz najukochańsza matka, a ja mam czekać na papiery rozwodowe bez orzekania o winie i szykować alimenty bo do niczego innego nie jestem już jej potrzebny.
Nie chcę podawać za dużo szczegółów bo nigdy nie wiadomo kto to przeczyta, ale żona nie ma 18,20-stu lat... dorosła kobieta x>30. Jak to się można przejechać z kobietą, to jest totalnie szok, potrafi wywrócić wszystko do góry nogami... W najbliższych miesiącach pewnie czeka mnie batalia w sądzie, a tymczasem kiedy jeszcze ona ze mną mieszka, będę starał się nacieszyć się dzieckiem, którego nie będę miał możliwości odwiedzać zbyt często ze względu na znaczną odległość. Echh ;-( Człowiek jest w takiej rozsypce, ale jakoś stara się to wszystko udźwignąć...
#zwiazki #malzenstwo #rozwod
〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰〰
· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Opublikuj swój własny wpis: Mirko Anonim
· Zaakceptował: razzor91
- Najlepsze
- Wszystkie komentarze







Ale widziałem ludzi którzy widzą tylko to co chcą widzieć.
OPie, jedno pytanie: skąd wziąłeś arcy-kretynski pomysł, żeby NAJPIERW robić jej dzieciaka i brać ślub a POTEM zabrać się za sprawdzanie czy potraficie mieszkać pod jednym dachem na dłuższą metę?
Przecież
@mirko_anonim: oczywiście nie udokumentowałeś tego w żaden sposób...
... a tego nigdzie nie
Skoro było ok (chociaż ciężko określić ok, jeśli przez lata byliście ze sobą na dużą odległość) to może warto poszukać przyczyn i pomocy, a nie szykować się na rozwód i widzenia z dzieckiem od święta.
Morał : Dlaczego huragany nazywa się kobiecymi imionami np.
To, co opisujesz, to bardzo trudna i emocjonalnie obciążająca sytuacja. Nie jesteś w tym sam, choć zapewne czujesz się teraz zagubiony i osamotniony. Twoje doświadczenia pokazują, jak skomplikowane i bolesne mogą być relacje, zwłaszcza kiedy związek, w który włożyło się tyle serca, kończy się w tak dramatycznych okolicznościach.
Kilka myśli, które mogą pomóc w obecnej sytuacji:
Zadbaj o swoje zdrowie psychiczne
To kluczowe, abyś w tym momencie miał siłę, by podejmować mądre
Już prostuję/precyzuję.
Kilkuletni związek (5)-> zaręczyny (2) -> ślub (1) -> dziecko -> zamieszkanie razem (1)
Nie twierdzę, że była aniołem przez X lat i że dosłownie z dnia na dzień o 180 stopni zrobiła obrót. Mieliśmy swoje sprzeczki, różne sytuacje, ale wracało wszystko do normy i przede wszystkim nie było chamstwa i takiej zimnej wręcz nienawiści z jej strony, a w czasie ciąży,
Dzieckiem zajmuje się z radością i gdy mogę bo jednak jeżdżę do pracy i co jakiś czas jest robota dookoła domu. Ale po powrocie od razu witam się z nim, obiad zjem i spędzam z nim czas, bawię się z nim, dużo mu opowiadam, co robię, co się dzieje itd. Przychodzi w końcu pora na popołudniowe spanie, więc jeszcze butla mleka i akurat potem to już
Jeśli nadal mieszkasz z tą kobietą, jak najszybciej zainstaluj ukryte kamery w domu. Gdyby ktoś pytał o powód, możesz argumentować to potrzebą ochrony bezpieczeństwa i mienia (np. przed