Anonim (nie OP): Najważniejsze teraz, żebyś nie związał się znowu z borderką. To niestety uzależnia.
To kobiety bluszcze. Kochają cię, jesteś w ich centrum wszechświata,a gdy pojawi się lepsza gałąź lub jakaś twoja koleżanka one chcą ją zniszczyć. Nie masz koleżanek, tylko to są twoje "szmaty".
Uciekaj mordo. I albo bądź sam, albo serio z dystansem do kobiet. Powiedz to jakiemuś kumplowi, który z boku Ci potem powie, czy związałeś się z
Teraz nienawidzisz ale czas wpłynie na Twoje postrzeganie tej sytuacji i jej. Z tego co opisałeś to ona była jebnieta i jedyna szansa żebyś się od niej uwolnił był właśnie sebek.
@mirko_anonim miałem bliską przyjaciółkę borderkę. Od zawsze miała wokół siebie stado betaorbiterów i regularnie przechodziła ze związku z jednym do związku z drugim, często z zaledwie kilkudniowymi przerwami na oddech. Dłuższy czas była z takim Sebą, takim jakiego odpisujesz, również wtedy kiedy ją poznałem. Później go zostawiła, bo był toksyczny i miał nasrane we łbie. Często opowiadała mi co jej robił i jak ją traktował - widać była tego świadoma. No
@mirko_anonim: wróć na spotkania dda, bo masz nadal masę do poukładania w głowie i będziesz podświadomie szukał związków z ludźmi, którymi możesz się opiekować.
Dowiedziałeś się wiele o borderze ale zdecydowanie za mało o sobie, żeby stworzyć prawdziwie partnerski związek, on nie polega jedynie na dawaniu, ale też na stawianiu granic i braniu. Jak tego nie poskładasz, znowu wpakujesz się w jakąś pijawkę.
Widać było że też jej zależało. Choćby po tym że zawsze wieczorem robiła mi kanapki do pracy. Czy po tym że kupiliśmy maszynkę i sama mnie strzygła. Naprawdę miło się z nią spędzało czas, wiele rzeczy robiliśmy razem.
@mirko_anonim: rozpędź się i przywal głową w jakąś ścianę.
Setki razy lała mnie ona, łącznie z rzucaniem przedmiotami, czy nawalaniem kijem od mopa, butelką, czy innym przedmiotem w zasięgu, ale nigdy nie dałem się sprowokować. Nawet jak rozcięła mi łuk brwiowy kamieniem, i złamała ścianę zatoki butem zimowym kopiąc mnie po twarzy jak ją trzymałem żeby nie poszła się zabić zimą w nocy do rzeki
Ty opie sam potrzebujesz leczenia, skoro przez tak długi okres godziłeś się na takie traktowanie
Chyba bez psychologa się nie obejdzie. Jestem #dda - stąd przyzwyczajenie do takich akcji. Stary odwalał podobnie. Chodziłem na terapię jak z nią byłem. Odbyłem cały 8 miesięczny semestr czy jak to tam zwać. Kazali mi wrócić jak odetnę się od ojca i od różowej/ewentualnie jeśli się ona się uspokoi.
✨ Autor wpisu (OP): @krystal_Tri_tapik Wydaje mi się że wrócę na terapię jak się już przeprowadzę. Co do różowej to nie do końca tak że tylko brała. Widać było że też jej zależało. Choćby po tym że zawsze wieczorem robiła mi kanapki do pracy. Czy po tym że kupiliśmy maszynkę i sama mnie strzygła. Naprawdę miło się z nią spędzało czas, wiele rzeczy robiliśmy razem. Ona chciałaby tak 24/7 co jest niemożliwe. Niestety
@mirko_anonim jestem borderka w remisji i zostawiłam chłopa po 8 latach związku dla gościa którego znałam 2 tygodnie. Także podobna sytuacja, zapraszam na priv, może zrozumiesz trochę druga strone
Taka ciekawostka: jak byłem mały to pokazali mnie w programie super niania xdd Ogólnie to zbyt wiele nie pamiętam, ale może byliby jacyś chętni do poczytania co sie tam działo xd
a teraz WSZĘDZIE ją poblokuj
ŻADNEGO kontaktu.
Zacznij wreszcie żyć normalnym życiem
To kobiety bluszcze. Kochają cię, jesteś w ich centrum wszechświata,a gdy pojawi się lepsza gałąź lub jakaś twoja koleżanka one chcą ją zniszczyć. Nie masz koleżanek, tylko to są twoje "szmaty".
Uciekaj mordo. I albo bądź sam, albo serio z dystansem do kobiet. Powiedz to jakiemuś kumplowi, który z boku Ci potem powie, czy związałeś się z
Dowiedziałeś się wiele o borderze ale zdecydowanie za mało o sobie, żeby stworzyć prawdziwie partnerski związek, on nie polega jedynie na dawaniu, ale też na stawianiu granic i braniu. Jak tego nie poskładasz, znowu wpakujesz się w jakąś pijawkę.
@mirko_anonim: rozpędź się i przywal głową w jakąś ścianę.
Znajdź normalną, a zobaczysz jak to wygląda.
xD
Chyba bez psychologa się nie obejdzie. Jestem #dda - stąd przyzwyczajenie do takich akcji. Stary odwalał podobnie. Chodziłem na terapię jak z nią byłem. Odbyłem cały 8 miesięczny semestr czy jak to tam zwać. Kazali mi wrócić jak odetnę się od ojca i od różowej/ewentualnie jeśli się ona się uspokoi.
Wydaje mi się że wrócę na terapię jak się już przeprowadzę.
Co do różowej to nie do końca tak że tylko brała.
Widać było że też jej zależało. Choćby po tym że zawsze wieczorem robiła mi kanapki do pracy. Czy po tym że kupiliśmy maszynkę i sama mnie strzygła. Naprawdę miło się z nią spędzało czas, wiele rzeczy robiliśmy razem. Ona chciałaby tak 24/7 co jest niemożliwe.
Niestety