Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Żona przez rok robiła wszystko żebym przestał ją kochać. Teraz śpi, a ja piję wino które zostało z nieudanej kolacji, słucham muzyki i piszę te wypociny. Chciałbym żeby mi mówiła i w jakikolwiek sposób pokazywała to, że mnie kocha. Od początku listopada chodzimy na terapię dla par którą sama umówiła choć sam nie wiem po co... Chyba chciała aby terapeuta potwierdził to co mi mówiła - ja jestem winny tego jak mnie traktowała. Powodem było dziecko - ona je chciała niemal natychmiast po ślubie, a ja ze względu na to co się dzieje w kraju chciałem abyśmy poczekali (dosłownie) kilka miesięcy na to aż dostanie w pracy umowę na stałe. Gdy powiedziałem na terapii, że żona mnie wykańcza psychicznie to terapeuta powiedział jej aby nie robiła mi na złość, a ona nagle zaczęła zachowywać się prawie jak przed ślubem - prawie bo czuć, że to jest jakieś takie sztuczne. To jakieś szaleństwo... Skoro tak łatwo zmieniła swoje zachowanie wobec mnie po zaleceniu terapeuty to kto jej mówił wcześniej, że ma mnie traktować źle? Rodzice? Koleżaneczki? Terapeucie powiedziałem, że nie wierzę w jej szczerą poprawę bo już nie raz ją obiecywała, a po kilku dniach (rekord to jakieś 2-3 tygodnie) było znowu to samo. Kiedy jakiś czas przed terapią zapytałem się czy przewidywała skutki swojego zachowania to powiedziała, że nie... Teraz mi się dziwi, że jej nie ufam. Kiedyś w twarz mi powiedziała, że udawała kogoś kim nie jest żebym się w niej zakochał oraz specjalnie źle mnie traktowała abym czuł się tak samo źle jak ona z powodu braku dziecka. Jak można tak udawać? To dla mnie jakaś abstrakcja. Przez lata związku przed ślubem nie zauważyłem jakichkolwiek podejrzanych sygnałów, a nie byłem ślepo zakochany jak to często bywa w takich beznadziejnych sytuacjach... Ja głupi zamiast wystąpić o rozwód to zgodziłem się na tą durną terapię bo obawiałem się, że w sądzie powie iż chciała ratować małżeństwo, a ja odmówiłem... Jestem mega przybity, z jednej strony boję się samotności, a z drugiej strony nie chcę tak żyć bo być może mimo mojego wieku (30+) mam jakieś szanse na szczęśliwą rodzinę która od dawna była dla mnie jednym z głównych priorytetów. Nie wiem po co to piszę... Chyba podświadomie liczę na jakiś mądry komentarz który doda mi odwagi do działania. #depresja #zwiazki



· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: RamtamtamSi
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim

  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

via mirko.proBOT
  • 0
Anonim (nie OP): @mirko_anonim zaczepiłem ją w pracy, była moją klientką.

@KrowkaAtomowka niestety mam świadomość iż do tego dojdzie. Nawet jak się poprawi po terapii to nigdy nie będę miał pewności czy nie udaje i będę bał się mieć z nią dziecko... Więc jak ja nie wystąpię o rozwód to ona to zrobi.

@cycaty-fejm Matka jest raczej neutralna. Mam wrażenie, że małżonka zachowuje się jak teść... To tylko moja obserwacja
  • Odpowiedz