Wpis z mikrobloga

@mirko_anonim: pierwsza sprawa - PRZESTRZEŃ I STREFY - czy wy jako para, macie swoją taką do życia? Sypialnię, pokój dzienny, kuchnię, łazienkę wolną od rodzinnych gratów? Choć jeden pokój który jest tylko wasz?
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: po drugie - zasada jest taka, że NIE rusza się cudzego burdlu. Czyli sprząta się i wyrzuca swoje rzeczy, swoją strefę, a potem mozna zabrać się za wspólne przestrzenie. I tu jest miejsce do dyskusji, ustalenia zasad - np że w salonie (części wspólnej) nie zostawia się narzędzi czy brudnych ciuchów. często jest tak, że graciarzowi zaczyna się podobać życie z mniejszym bagażem i bierze się sam do ogarnięcia
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: nie pociągniesz długo jako pośrednik, oszczędzaj się. Nie jesteś za ich komunikację odpowiedzialny. Jeśli ona zaczyna wylewać nieproduktywne żale, to ucinaj - bo nie jesteś ich adresatem. Ale pomyśl o tych strefach, yrzeba wyznaczyć granice i dać jej przestrzeń do kontroli i sprzątania,niech tam wprowadza swoje porządki, "wije gniazdo".... A ojciec niech też ma swoją przestrzeń którą będzie porządkowa albo i nie, i ma pełną dowolność czy was do
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Twoja partnerka ma rację, tata żyje w graciarni, skoro dom jest Twój, to zarządź, że nieużywane przedmioty zostają z domu usunięte. To jest problem wieku polskich domów- większości pewnie nawet. Ja polecam czytać- np. książkę Marie Kondo o sprzątaniu plus o minimalizmie- na blogach lub słuchać podcastów, np. Chociażby. Warto sobie uświadomić, co się za nadmiarem rzeczy kryje. Podjęcie decyzji to jest ciężar- jeszcze trzeba zdecydować, co z tym
  • Odpowiedz