Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Zacznę od tego, że jestem nieśmiały, bardzo trudno jest mi się z kimś zakolegować czy zaprzyjaźnić, bo po prostu przy nawiązywaniu każdych nowych znajomości, (o tych po za pracą nie piszę, ponieważ takich nie mam), nie umiem poprowadzić jakiegoś smaltalkingu, wydaje mi się, że jestem pozbawiony uczuć, czy coś, dodam, że od dłuższego czasu praca i dom to jedyne moje miejsce(samotnia), gdzie zatacza mi się krąg życia(w głębi duszy chciałbym bardzo się z kimś spotkać(tak tylko najpierw trzeba kogoś mieć), gdzieś wyjść, czy nawet zrobić coś żeby się dokształcić, kurs,studia, ale za kazym razie po chwili ekscytacji przychodzą myśli typu, nie opłaca się, to nie dla mnie,szkoda kasy, boję się). Zauważyłem, że osoby z mojej pracy, z braku laku, potrafią zacząć rozmowę na bylejaki temat, żeby pogadać. Ja tak nie potrafię, wydaje mi się to zbędne czy może "cringowe". Nawet jak czasami, rozmyślam o tym jakbym miał drugą połówkę, to zastanawiam się, że ta cała otoczka miłosna nigdy by na mnie nie zadziałała, te wszystkie czółe słówka czy inne rzeczy, nawet błache wyjscie do restauracji we dwoje powoduje u mnie jakieś takie coś pokroju kiczu, przepraszam za stwierdzenie(btw. za każdym razem czy zrobię coś dobrze czy źle dla siebie, czy dla innych mam takie poczucie winy), ale może to przez to, że w bliskim otoczeniu nie miałem dobrego przykładu.

Czasami nachodzą mnie myśli, że zostanę sam i nieporadzę sobie, w życiu. Praca jest bo jest, ale nie przyszłościowa ani nie rozwojowa, plus że umowa na czas nieokreślony. Nie chciałbym jej wykonywać do końca życia, tym bardziej, że część osób z któr ymi pracuję zastanwiają się czemu w młodym wieku pracuję tak a nie inaczej. Moja odpowiedź jest taka, że jestem życiowym niedorajdą, bojącym się spróbować czegoś nowego, wyjśc z tego, przepraszam za wulgarne i prostojęzykowe określenie !k--------a .

Często też, zazdroszczę innym, szczególnie osobą z moich lat edukacji, że wzięli się w garść, zarabiają nieźle, mają super pracę, żyją na poziomie(poziomie, który jest dla mnie szczystem możliwości, a może to tylko taka otoczka pokroju postaw się, a zastaw się).

Wracając, zauważyłem, też u siebie taki lęk, że jak przebywam w miejscu gdzie jest dużo ludzi, albo mało ale mała powierzchnia, to zaczynam panikować, staram się gdzieś schować pod ścianą boję się, że zaczną mnie komentować, obgadywać, zadwać pytania na któe nie znam odpowiedzi, albo nie chcę udzielić odpowiedzi, bo nie chcę urazić częsci tych osób, lub nie chcę się wdać w dyskusję, bo nie będę potrafił na szybko znaleśc argumnetów za i przeciw. Może, to taki lęk spowodowany wiejskimi przekonaniami, co ludzie powiedzą.

A jeśli nawet, to jak mógłbym z kimś popisać przez jakąś aplikację czy stronę, na razie uważam, że chyba bycie w zwiążku nie jest dla mnie, może bardziej pasuje mieć jakiegoś przyjaciela czy przyjaciółkę. W ogóle, mam wrażenie, że profile na aplikacjach randkowych są takie wymuskane i chyba przez to jestem nie widoczny.

Podsumowywując, mółbym się rozpisac jeszcze więcej o takich moich dziwnościach, o tym, że moi rodzice nie potrafią zrozumieć, że nie mam dziewczyny, czy znajomych, że mieszkam na wsi, gdzie moich rówieśników nie ma. Trochę jest mi źle, a smutno mi, że mój jedyny kontakt z ludźmi to ten w pracy, gdzie relacjia typu widze i ch to dobrze, a nie widzę ich jescze lepiej. Jak się wziąść w garść, czy ja potrzebuję jakiegoś impulsu do działania , najbardziej przeszkadza mi to, że jak myślę o czymś, czego zrobienie by mi pomogło zarówno pod względem pracy, wyksztalcenia, towarzystwa, to zaraz przychodzi do mnie strach, myśli, że to się nie opłaca, szkoda kasy, pełen pesymizm i przez to jestem w taki zataczjącym bieg kole.




· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: RamtamtamSi
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim

  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach