Wpis z mikrobloga

@bastek66: z jednej strony -kuny lepsze, bo wiadomo co autor miał na myśli. Ale crunchyrollowa wersja brzmi dużo bardziej naturalnie i ku niej bym się skłaniał. Jak widzę postacie z kijem w dupie, które dostają wylewu na samą myśl na dodanie jakiegoś zaimka do imienia, to się niedobrze człowiekowi robi.
  • Odpowiedz
@LlamaRzr: Można niby i tak, gorzej jeśli zastosowanie honoryfikatora (lub brak tegoż) jest poważnym, o ile nie kluczowym elementem fabuły. Wtedy jest jeszcze śmieszniej, bo tłumacz nie stosował żadnych honoryfikatorów a tu bum - trzeba nagle zacząć
  • Odpowiedz
@bastek66: Muse Asia (lewa strona) brzmi nienaturalnie, jak niskiej jakości fansuby. To jest poziom "just according to keikaku".
Wersja CR jest lepsza, bo brzmi naturalnie. Normik zrozumie o co chodzi, a weeb usłyszy swoje kochane japońskie honoryfikatory.
  • Odpowiedz
@bastek66: Zawsze byłem i będę przeciwny udawaniu, że suffixy nie istnieją i próbie ich usilnego tłumaczenia. To jest coś tak podstawowego i charakterystycznego dla japońskiej kultury, że każdy widz anime je zna i rozumie (a jeśli nie, to powinien). Krindżuję ostro za każdym razem, jak widzę, jakie wygibasy robią niektórzy tłumacze, żeby tylko nie użyć suffixa xD

Za głowę się łapię, jak tu co niektórzy piszą, że wersja po prawej
  • Odpowiedz
@bastek66: Ło panie... to jest dramat. Tłumaczenie przyrostków to dramat. Nie przetłumaczysz wygląda idiotycznie, przetłumaczysz jeszcze gorzej, bo cholerstwo może mieć znaczenie fabularne.
Zacznijmy tak, tłumaczenie po prawej nie jest poprawne. Przyrostek "kun" nie jest zmiękczeniem. Powinno być wręcz na odwrót: forma zmiękczona imienia jest w naszej kulturze wyrazem spoufalania się i ta forma powinna raczej być wyeliminowana w powyższej konwersacji.
Z drugiej, w przeciwieństwie, do tego co mówi @
  • Odpowiedz
@vries: Gdzieś napisałem, że przyrostki grzecznościowe istnieją w naszym języku lol?

Przecież napisałem, że "to jest coś tak podstawowego i charakterystycznego dla japońskiej kultury".
  • Odpowiedz