Wpis z mikrobloga

@Kernydz: Można podejść w ten sposób, pewnie, ale wtedy traci się dużo fajnych rzeczy - oryginalny run "War Zone", konwencję westernu w "Man Named Frank", miniserię "Final Days", "Honked for Christmans", jeden z najlepszych originów, czyli "Born", świetnie poprowadzony "Year One", żeby wymienić tylko kilka. Pozwól, że nie będę wspominał o rysunkach Lee, Texiery czy Romity jr, bo oczywista oczywistość ;)
  • Odpowiedz