Nie sądziłem, że w tym roku podczas pandemii odbedzie się ten festyn. A tu proszę. Z roku na rok coraz większe zainteresowanie. Pamiętam jak parę lat temu były dwa czołgi na krzyż i garnek żurku.
Co tu dużo pisać. . . pierwszy dzień za mną ;) Oczywiście nie obyło się bez fuckupów. . . wczoraj za dobrze wyczyściłem płytę grillową przez co dzisiaj pierwsze 10 burgerów zamiast spiec fajnie skórkę to się bardziej gotowało i przyklejało do płyty ale już wszystko ogarnięte. Poszło dzisiaj ponad 40 burgerów co jest przyjemnym zaskoczeniem dla mnie jak na pierwszy dzień działania. Najbliższe 2/3 tygodnie poświęcimy na dopracowanie układu lokalu i
Komentarz usunięty przez autora Wpisu