Wpis z mikrobloga

#anime #animedyskusja

Suzuka

https://myanimelist.net/manga/430/Suzuka

Biedny Kouji Seo, nie ma specjalnego szczęścia do adaptacji swojej twórczości. Próba ekranizacji ponad 140 chapterów Kimi no Iru Machi, nota bene świetnej mangi, w 12 epizodach nie mogła skończyć się inaczej jak totalną katastrofą. Z Suzuką poszło znacznie lepiej, jest to całkiem dobry tytuł, ale mimo wszystko nie przekazuje pełni potencjału zawartego w źródle. Moim zdaniem porządna adaptacja któregoś z tych dwóch tytułów bez problemu wbiłaby się do panteonu poważniejszych romansów, obok Clannad czy White Album 2, a jemu pozwoliła zdecydowanie przebić się do pierwszej linii.

Dlaczego? Dlatego, że autor tworzy postacie, których nikt inny nie chce i wysyła je ścieżkami, którymi mało który mangaka by się odważył. Nie ma tu miejsca na wyidealizowane, piękne uczucie niewinnych podrostków. Rzekłbym nawet, że dostajemy bohaterów z dolnej półki, wybrakowany gorszy sort, pełen wad i przywar. Weźmy na ruszt tytułową Suzukę - wysportowaną, śliczną fit dziewczynę o nieprzeciętnych osiągnięciach sportowych. Do jej scharakteryzowania chciałbym posłużyć się cytatem MC:

Na pierwszy rzut oka wydajesz się być fajną sympatyczną dziewczyną...



Chciałbym ją scharakteryzować jako tsundere, ale po prostu się nie kwalifikuje. Tsundere po przełamaniu zewnętrznej skorupy okazuje się być ciepłą kochaną osobą. Suzuka po przełamaniu zewnętrznej skorupy okazuje się wredną zouzą, która zdepcze Twoje marzenia, zepchnie Cię ze schodów, a potem opluje zwłoki. No cóż, niektórzy lubują się w uganianiu za straumatyzowanymi borderkami. A cierpiący na zaawansowany syndrom sztokholmski MC, który przy pomocy kolegi żigolaka, dwóch wiecznie pijanych studentek oraz koleżanek głównej bohaterki, z którymi nomen omen fenomenalnie się dogaduje, próbuje walczyć o wdzięki panny "Zejdź mi z oczu lamusie, ile razy mam mówić, że Cię nienawidzę?" - jest całkiem fajną postacią. Znaczy na starcie jest debilem i kretynem, ale mocnym plusem jest jego rozwój i powolna przemiana w chada dynamiczniaka. Pomijając jego niespecjalnie szlachetne motywacje ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dużo sportu, plejada postaci obok których nie można przejść obojętnie, galeria toksycznych zachowań, studium patologii związków i tylko jeden jedyny twist, który można bezsprzecznie zakwalifikować jako forced drama. Generalnie to samo co w Kimi no Iru Machi, z tym, że podane znacznie lepiej. Jednak mimo wszystko gorąco zachęcam do zapoznania się z mangową wersją obydwu tytułów - chociażby po to by popodziwiać prześliczne rysunki Seo. Jeżeli nie zamierzacie nigdy sięgać po mangę, wersja anime Suzuki będzie całkiem dobrym seansem, oczywiście nie pozbawionym wad i lekko już podstarzałym, ale mimo wszystko jeszcze utrzymującym swoje walory.

A ja powoli będę zabierał się za Fuukę.
kinasato - #anime #animedyskusja

Suzuka

https://myanimelist.net/manga/430/Suzuk...

źródło: comment_1599489599Aa9abnarKNp72kX00PzHHH.gif

Pobierz
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach