Wpis z mikrobloga

@ImInLoveWithTheCoco: to jest zdaje się nawiązanie do faktu, że nagle jakby ucichły chęci na zaczynanie nowych konfliktów, na interwencje w Iranie, na nastroje jak w latach 30 dwudziestego wieku: "- Chyba trzeba znów upuścić trochę krwi.."
  • Odpowiedz
@spere: już starożytni wiedzieli, że gotowość do wojny przeciwdziała wojnie.

A jak to słusznie zauważa profesor Bocheński

Podłożem pacyfizmu jest sentymentalizm: byłoby tak ładnie, gdybyśmy mogli uniknąć wojen. Wojna jest rzeczą nieładną, straszną. Miesza się te oceny estetyczne z moralnymi, zapominając, że nieraz rzeczy niepiękne są przecież dobre i nakazane (np. operacje). Pacyfizm zasługuje więc w pełni na nazwę zabobonu i to mimo szlachetności niektórych jego wyznawców. Niektórych, bo pacyfizm
  • Odpowiedz
@spere: Ależ naiwne myślenie - konflikty i kryzysy są wpisane w naszą cywilizację czy chcemy tego czy nie. I żeby przynajmniej w naszym najbliższym otoczeniu dało się żyć i "mydło" i "czołgi" są potrzebne. Nie istnieje tutaj alternatywa tylko koniunkcja.
  • Odpowiedz