Wpis z mikrobloga

@Lukas77986: @ereswude: Dokładnie, taka praca. Sama rok pracowałam w sportowym i szczerze... czasem układanie ciuchów było pożądaną rozrywką a nie drażniącym obowiązkiem, bo lepsze to niż stanie na baczność albo udawanie,że poprawia się o milimetr ciuchy, leżące w idealnej kosteczce ;)
No i doceniałam, jak ktoś chociaż spróbował coś złożyć, zamiast zwinąć koszulkę w kulkę i rzucić obok spodni ;)
  • Odpowiedz
@Lukas77986: Ale w granicach rozsądku :D
Do dzisiaj pamiętam zużyte chusteczki i stopki do mierzenia butów wciśnięte pod pachę manekinowi dzieciaka z stroju do pływania...
  • Odpowiedz
@Lukas77986: Zależy o co pytasz, o odpowiedzialność za kradzieże? W jednych sklepach za braki po inwentaryzacji pracownicy (nie kierownicy, o nie nie) płacą z własnej kieszeni, a w innych nie (na ogół takich, gdzie jest monitoring i/lub ochrona).
Ja po pracy w tym sklepie uznałam,że pracownikom płaci się zdecydowanie za mało;) włazisz w dupę klientom,układaszciuchy, sprzątasz, zajmujesz się nowymi dostawami, robisz nowe aranżacje sklepu, promocje bla bla bla.
  • Odpowiedz
@suckuba: gdzie ty pracowałaś? xP ja też pracowałam na sklepie i nikt za nic takiego nie płacił, nikomu nawet coś takiego nie przyszłoby do głowy. Moim obowiązkiem było układanie ciuchów a nie sprzątanie, od promocji i aranżacji byli też zupełnie inni ludzie.
  • Odpowiedz
@espectsorka: Każdy sklep ma swoje reguły i zakres obowiązków, przecież nie jest tak,że wszędzie jest tak samo. U mnie nie płaciło się za braki, ale na przykład w takim 4F podpisujesz umowę i zgadzasz się na pokrywanie strat.
My poza obsługą klienta układaliśmy ciuchy,robiliśmy "przemeblowania" towaru, rozkładanie nowego, ogarnianie socjalu i sklepu. Z jednej strony więcej obowiązków, niż stanowisko obejmowało, z drugiej stawka to tez nie było 6-7 zł/h. A
  • Odpowiedz
@espectsorka: Zawsze znajdą się idioci, którzy to podpiszą. A w sklepie bez kamer i sensownych zabezpieczeń lekką ręką po takiej inwentaryzacji pójdzie z wypłaty kilkaset złotych.
  • Odpowiedz