Czekaliśmy 15min w samym słońcu, pod garażami, które jak się okazalo są na końcu ulicy.
Dzwonimy do babki, nie odbiera, to kij jej w dupe, jedziemy.
Oddzwania po paru minutach, że pokazywała właśnie to mieszkanie innym ludziom i pani, która stoi obok niej zdecydowała się je wynająć. Żadnego przepraszam, że nie przyszłam albo



























Haleluja w końcu pada. Będzie burza czy nie będzie?