Ukradzione z FB:

Ze wszystkich dni w roku najbardziej nienawidzę pierdzielonego Sylwestra.
Nienawidzę go za arbitralność daty, za to rozbudowane pieprzenie o podsumowaniach i nowym początku, za ten pitolony topos "jedynej takiej nocy w roku", za te rozdęte oczekiwania szampańskiej zabawy aż do rana. I oczywiście za frustrujący rezultat konfrontacji mojej rzeczywistości z tymi oczekiwaniami. Aha, jeszcze za 1. stycznia nienawidzę, za ten kaleki nibydzień w którym budzisz się koło południa i po
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Sylwester to taki fajny dzień, gdy ludzie osiągają swoje maksima i minima alkoholowe. To jak z tymi grami, gdzie w pewnym momencie zadają Ci zajebiście, ale to zajebiście ważne pytanie: czy pijesz szampana? Jeśli pijesz szampana, a na 90% wypiłeś wcześniej kilka kolejek "bo ze mną się nie napijesz?", to szykuj sobie miejsce w potencjalne trupiarni jak najbliżej drzwi by zdążyć do łazienki.

Jeśli nie pijesz szampana, to wychodzisz elegancko na zewnątrz,
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Sylwester zaliczam jako udany, wybawiliśmy się do 3 w nocy, alkoholu nie brakło a jeden ze znajomych chyba będzie musiał coś odpalić extra panu taksówkarzowi bo podobno zaprezentował mu to co było u nas na stole, na tapicerce jego wozu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

PS: Mam na tyle ogarniętą żonę że w dużym pokoju jest brak jakichkolwiek oznak imprezowania, a z kuchni dochodzi odgłos przygotowywania kotletów schabowych !
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@przemek6085: TVP mówi, że 200tys było w sumie na rynku i sąsiednich ulicach, mega ROTFL. Tym tokiem rozumowania można stwierdzić, że w Katowicach przed Spodkiem i na całej ul. Korfantego, Rynku i Marciackiej było ok 300tys. ludzi! Może nawet 500 tys.. ( ͡° ͜ʖ ͡°) Muszą jakoś się dowartościować skoro impreza nie udana ;-)
  • Odpowiedz