najlepsze było jak słuchałem książki paczesia w robocie i był moment że koleś się cieszył ze typiara nie umarła jak jej dodał ostrego sosu do kanapki i wybiegł przed budynek krzycząc że jednak nie umarła i akurat przyszły jakieś szychy z wizytacja, na bank pomyśleli że mam autyzm
  • Odpowiedz