Wpadł mi dzisiaj w oko post jeden czy drugi o kierowcach pokonanych przez deszcz. Przypomniałam sobie jedno wydarzenie jeszcze z kursu, co prawda nie o deszczu, ale poniekąd o "prawku znalezionym w chipsach". Tak się złożyło, że zaraz po mnie jazdy miała dziewczyna, którą znałam ze szkoły, taka Ada. Pojechałam po nią, przesiałyśmy się, odwoziła mnie na dworzec. Godziny poranne, to była jej ostatnia godzina przed egzaminem w WORDzie.
Dojeżdżamy do skrzyżowania, ja
Dojeżdżamy do skrzyżowania, ja

























Komentarz usunięty przez autora