Korn - Freak on a Leash z płyty pt. Follow the Leader (1998)
Aż dziwne że przez 1709 odcinków nie było tego numeru pod tagiem. Jakoś tak wyszło, bo z płyty priorytetowo wcześniej wybrałem IMO niedoceniane Got the Life
@cult_of_luna: Muzy nie kocham ale klip zarąbiście zrealizowany. No i zwracam uwagę, że to przed Matrixem było, mam teorię (spiskową?) że niektóre znane sceny w filmie były inspirowane tym klipem ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Z takich rzeczy co się średnio zestarzały to zwracam uwagę na telefon w 2:23 ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Children of Bodom poznałem w 2022 roku, żałuję, że nie wcześniej. Tzn. widziałem metalheadów odzianych w koszulki zespołu od wielu lat, zatem nazwa nie była mi obca, wręcz przeciwnie, była bardzo znana, ale do 2022 nie pokusiłem się o sprawdzenie kto to i co konkretnie grają xD Ogólnie słaba historia, bo wokalista i jednocześnie gitarzysta Alexi Laiho zmarł w wieku ok. 40 lat pozbawiając fanów nadziei na kolejne wspaniałe, muzyczne doznania ( ͡
Dziś o 21:00 poprowadzę audycję Trzy po Trzy w Radiu Centrum w #rzeszow.
Jak bogata jest muzyka metalowa każdy wie, ale nawet w ramach jednego podgatunku znajdziemy wiele różnic. I gdybyśmy mieli poszukać tego jednego podgatunku, który oferuje największą różnorodność to odpowiedź jest prosta - folk metal. Dzisiaj moi drodzy dwie godziny z odmianami folku, ale będzie to tak różnorodny folk metal, że my sami jesteśmy zaskoczeni co udało nam
Absent in Body - The Half Rising Man z płyty pt. Plague God (2022)
Nie pałam wielką ekscytacją na myśl o kolejnej super-grupie. Najczęściej obiecywały one więcej nazwiskami członków, niż potem dowoziły muzycznie. A może po prostu najczęściej spodziewałem się rozwinięcia najlepszych cech każdego z macierzystych zespołów, czyli super-muzyki, od super-grupy, a tymczasem goście robili eksperymenty na boku, bo mogli zagrać coś
Ania — Samotność o zmierzchu (2004) — 7/20 Artio — Soul Rot (2026) — 6/10 Billie Joe Armstrong [Green Day] — No Fun Mondays (2020) — 6/10 Lilly Hiatt — Trinity Lane (2017) — 5/10 Poppy — Am I A Girl (2018) — 5/10 Rita Ora — You And I (2023) — 6/10
Różne twarze i okresy miała ta kapela, ale w każdym odnajdę coś dla siebie fajnego i przede wszystkim totalnie niesztampowego. Phobos było akurat gdzieś pomiędzy progresywno-technicznym ich graniem przełomu 90/00 i powrotem do klasycznego choć udziwnionego thrashowania. Jakby w czasach poszukiwania nowej tożsamości. Mocno eksperymentalna płyta z industrialnym sznytem - przypomina mi momentami klimat Filth Pig od Ministry albo
I to jest numer. Totalny chill, jak się tego słucha. Niesamowite, jak Deftones przemycili shoegaze do muzyki stricte metalowej, wcześniej nu metalowej.
Z takich rzeczy co się średnio zestarzały to zwracam uwagę na telefon w 2:23 ( ͡° ͜ʖ ͡°)