Robię weryfikację pewnej książki, a tam taki kwiatek "Widzieli oni dywizje polskie zaangażowane w obronę przełęczy przy granicy irańsko-perskiej*"

Lubię takie rzeczy, bo mam wtedy poczucie, że to weryfikowanie ma sens i potem do ludzi trafia książka bez takich baboli

#historia #histerykredaguje

  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Coraz bardziej mi się to tłumaczenie podoba, właśnie trafiłem na kolejną perełkę: "W stoczniach nie można było budować statków podwodnych."

Już nawet nie łodzi podwodnych, tylko statków podwodnych :D. Oczywiście tłumacz wymiennie używa form okręty i łodzie podwodne, no a teraz doszły jeszcze statki. Aż się boję myśleć co będzie dalej :P.

#histerykredaguje #historia
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@M4ks: najogólniej rzecz ujmując, powinno się używać jednej formy (najpoprawniejsze w odniesieniu do marynarki wojennej będą okręty podwodne), a forma statki podwodne wyszła z użycia dziesiątki lat temu (jeszcze przed II wojną światową).
  • Odpowiedz
Już dosyć dawno nie weryfikowałem żadnej książki i już zapomniałem jacy nasi tłumacze potrafią być "zdolni". Oto najświeższy kwiatek z książki, którą właśnie sobie weryfikuję:

W oryginale:

This is not a peace. It is an armistice for 20 years.

Marshal
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Na dobry początek dnia, ciąg dalszy wesołej tfurczości (bo inaczej się tego nazwać) tłumacza książki, do której robię indeks. Tak sobie czytam i nagle widzę takie coś: "ale Amerykanie silnie sprzeciwiali się powtórce z akcji przesiedleńczej, od której wrzało w Niemczech po I wojnie światowej "

Zaraz, ale o jakich przesiedleniach mowa? No nic, sprawdzam w oryginale a tam jak byk: "the Americans were firmly opposed to a new version of the reparations
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

No to trzecia część cyklu "co ja czytam"

w oryginale mamy: "in their cuirassier uniforms".

A dzięki radosnej tfurczości (bo inaczej tego nie można nazwać) tłumacza polski czytelnik zobaczyłby takie coś: oraz ubrani w pancerne mundury członkowie...

No
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

No ja j---e. Robię właśnie indeks do pewnej książki (wybaczcie, ale tytułu i nazwy wydawnictwa nie podam, ale to pierwsza liga) no i tekst jest podobno po weryfikacji (miała to chyba robić jakaś zewnętrzna firma) i to co widzę woła od pomstę do nieba. Można trafić tam na kwiatki typu pomylenia Gali z Galicją (jest galicyjska starszyzna zamiast galijska starszyzna), ale z miasta Valenciennes zrobiono Walencję. A to oczywiście tylko wisienki na
  • 13
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Destr0: Nie no, tych błędów nie będzie, bo wydawnictwo je poprawi jak im uprzejmie je wskaże i policzę sobie za to dodatkową kasę od każdego arkusza ;). Sama książka jest zaś całkiem niezła, tylko jak to bywa tłumacz dał ciała.

@OjciecMarek: Bellona to "klasa sama w sobie" ;). Przynajmniej tak było parę lat temu. Może teraz im się coś poprawiło, ale w to wątpię.
  • Odpowiedz
Naprawdę, jak można przy tłumaczeniu z angielskiego pomylić korpus z pułkiem? Mam okazję weryfikować drugą książkę* tłumaczoną przez tego samego gościa i znów kilka razy zdarzyło mu się napisać pułk zamiast korpus.

#histerykredaguje
#historia

  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Czajna_Seczen: Ma być też wydanie kieszonkowe "Drugiej wojny". A co do Berlina i Stalingradu to właściwie nie wiem czy wznawiają twardą oprawę czy właśnie kieszonkowe.

Taka ciekawostka. Berlin najpierw wydało Magnum i tam widać, że tłumacz znał się na rzeczy, poza tym książka miała konsultację Wieczorkiewicza i kogoś o niemieckich terminów wojskowych. Szkoda, że więcej wydawnictw tak nie robi.
  • Odpowiedz
No naprawdę, Ja czasami nie potrafię pojąć, co siedzi w głowie tłumaczy ;). W oryginale książki, którą właśnie weryfikuję mamy takie zdanie:

"He was initially in good heart, enjoying a Technicolor Bob Hope film and warming to the sound of the ship’s eight inch guns practice firing."

A w polskiej:

Na
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Właśnie sobie weryfikuję kolejną książkę i mm tam takie zdanie dotyczące końca II wojny (tak dla jasności) : "W trakcie ofensywy Armii Czerwonej miliony Polaków uciekały na zachód , podobnie jak wielu Niemców z Prus Wschodnich pragnących dostać się do brytyjskiej bądź amerykańskiej strefy okupacyjnej."

Albo ja czegoś nie wiem, albo autorowi się coś kompletnie pomieszało. Chyba za Polaków uznał Niemców z Wielkopolski, Śląska i Pomorza? Albo zrobił z robotników przymusowych uciekinierów?
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Weryfikuję właśnie pewną książkę (nie jest to nic ambitnego), no i niby przekład nie jest zły, ale tłumaczka to na kalibrach broni się kompletnie nie zna. Z Colta .45 zrobiła "kolta kaliber 45 mm" ;)

#histerykredaguje
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@GdzieJestBanan: Akurat ta jest po francusku ;). Zasadniczo jednak tak, jeżeli zna się dany język w stopniu pozwalającym na czytanie ze zrozumieniem to zdecydowanie tak. Tłumaczenie zawsze będzie gorsze niż oryginał, no chyba że ten jest marny a polski przekład ma dobrego weryfikatora. Jednak to raczej się nie zdarza.
  • Odpowiedz
Oficjalnie oświadczam, że "mój" tłumacz to jednak idiota (tak wiem, nie powinno się obrażać ludzi, ale co ja pocznę skoro nim jest). W tekście mamy taki oto fragment:

"Południowoafrykański pancerniak John Hodgson opisał, jak jego ciężarówka stała się „jedną masą pięknych świeżych kwiatów – były to pierwsze świeże kwiaty, jakich dotykałem i jakie wąchałem odkąd wyjechałem ze Stanów Zjednoczonych"

Czy coś Wam tam nie pasuje? Zaraz, co gość z Południowej Afryki
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Do tego że "mój" tłumacz nie zna się na terminologii wojskowej już się przyzwyczaiłem, ale on to chyba w ogóle z angielskim ma problemy, bo chyba nie wie, że plasma to osocze. Dzięki temu mamy np. takie coś: "Jeden z naszych mułów dźwigający kartony z plazmą...". Może od razu były to pistolety plazmowe ;p

#histerykredaguje
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@rudy2007: No bo chyba tak jest. Teraz trochę się zmienia, ale ciągle jest tak, że duże wydawnictwo wydaje naprawdę sporą kasę za tłumaczenie (nie wiem ile tłumacz wziął za tę książkę, ale myślę, że z 15-20K) i potem wychodzą takie rzeczy. Poza tym to tłumaczenie jest po prostu kiepskie językowo. Książka niesamowicie dużo traci względem oryginału. Redaktorzy językowi będą musieli nieźle się napracować.
  • Odpowiedz
A już myślałem, że tłumacz książki którą właśnie sprawdzam niczym nie już nie zaskoczy. A jednak, udało mu się. Z Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich zrobił Niezależną Brygadę Strzelców Karpackich. Przecież nawet w podstawówce mówi się o tej jednostce (przynajmniej za moich czasów tak było).

#histerykredaguje

#historia
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Tłumacze to mnie nigdy nie przestaną zaskakiwać. W książce którą właśnie sprawdzam, facet stworzył słowo Kiwisi ;). W oryginale jest Kiwis (chodzi o Nowozelandczyków), no a ten twardo jedzie z Kiwisami ;). No ale czego można się spodziewać po kimś kto z korpusów robi pułki.

#histerykredaguje
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Kolejna "perła:

Hitler dokona kolejnego ograniczonego zaboru ziem. Prawdopodobnie chce korytarza polskiego – pasa nadmorskiego terytorium przyznanego Polsce w 1918 r., obszaru, który odciął Prusy Zachodnie od reszty Niemiec. Pal sześć, że powinno być 1919, ale Prusy Zachodnie oddzielał od Rzeszy? "Redaktorze" siadaj, jeden z geografii ;)

#histerykredaguje

#historia
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach