Ostatnie dwa-trzy lata były dla mnie trudne pod różnymi względami. Niestety nie byłem w stanie dostrzec pewnych niepokojących sygnałów, które tak doskonale dostrzegam po fakcie i pozwoliłem się rozpędzić tak zwanej karuzeli spierd0lenia. Podjąłem decyzję, że w tym roku podejmę próbę wyjścia na prostą a jak się uda to może nawet progresu. Za mną pierwszy miesiąc zmagań więc mogę pozwolić sobie na małe podsumowanie.
Muszę powiedzieć, że jestem nawet zadowolony bo chociaż
@Mlody_jeczmien: nie daj sobie wmowic, ze jestes gorszy, bo jestem sam. co do tego, ze "co bym nie zrobil, i tak juz przegralem" - ja sobie czasem mysle podobnie i dochodze do wniosku, ze skoro i tak to koniec (co do pewnych rzeczy), to moge zrobic absolutnie wszystko, co chce. Podobnie myslalem kiedys, jak mialem na mysli na S (dawno temu to bylo) i dalej podtrzymuje to, mianowicie - jesli
@N0vember: Mnie akurat sporo rzeczy blokuje, zarówno przed magikiem jak i jakimiś zdecydowanymi zmianami w życiu, a przynajmniej takimi bardziej dynamicznymi.
Ostatnio jest tak jakby trochę lepiej. Mam poczucie, że przynajmniej niektóre rzeczy idą w dobrym kierunku. Mimo wszystko samotność dalej męczy. Bardziej niż kiedyś. To już powoli się robi taka gorycz. Wczoraj przed spaniem o tym rozmyślałem i wydawało mi się, że w całkiem zgrabne słowa to ubrałem w głowie, ale dziś jakoś nie chcę mi się pisać. Tzn. pisać się nawet chce, ale jakiś taki rozbiegany umysł mam znowu. Może ja
Huop se wczoraj wrócił do ćwiczeń po 3 miesiącach przerwy i dzisiaj wszystko go boli, a przecież nie trenował mocno. Ehh, chyba starość zagląda w oczy jemu. #frenpill