@Edisonof: Nie byłem i nie wiedziałem o tym do chwili napisania tego komentarza :). Przeczytałem Wasze wpisy i postanowiłem wygooglować tę świątynię, bo nie słyszałem, żeby cos takiego istniało. I to jest efekt :)
Ach te planowanie :P Najpierw chciałem iść w nocy ale mnie konkretnie zmuliło przed komputerem więc poszedłem spać :) No to pobudka o 5 godzinie(sam nie wierzę) śniadanie i co? 2 godziny na interetach i dalej spanie.. Haha Nawet całkiem możliwe że #festive500 nie zrobię bo jeszcze przeziębienie mnie ciągle męczy :) https://www.strava.com/activities/811818107/overview
#festive500 dzień drugi. Usłyszałem magiczne "Możesz ale wróć o 12" więc skoro nie padało to tylko pozostało żałować że wcześniej nie wstałem... ale "kolędowanie" z Teściem nam zeszło ;) PS niby po dzielni a gór prawie tyle co na dojeździe. No i KOM wpadł pomimo odcięcia w połowie podjazdu https://www.strava.com/activities/810895993
Nigdy nie sądziłam, że mem "muszę pojeździć jeszcze raz, nie włączyłam endomondo" będzie mi kiedyś tak bliski;) Ale jak zbierasz kilometry do #festive500 i w połowie trasy okazuje się, że bateria w telefonie niewiele wytrzyma, to pędząc do domu co sił w nogach masz jednak nadzieję, że każdy przejechany kilometr odpisze się w endomondo zanim telefon padnie;) Wieczorem jeszcze pętelka dom, Agrykola, Tamka, Czerniaków, dom
Dzień drugi #festive500. Wszędzie mokro, więc wybrałem rower z błotnikami. Nie używałem go od miesiąca i pierwsze kilometry to coś pięknego. Tyłek i nogi suche. Niestety im dalej, tym więcej mokrego śniegu i wielkich kałuż, z którymi nawet pełne błotniki nie dają rady. Po ok 2h jazdy miałem już praktycznie całkiem mokre ocieplacze i trochę skarpety. Dzisiaj było całkiem przyjemnie bo ok 3 stopni na
Najpierw 50, z czego połowa w gradzie, śniegu i deszczu, a potem, wieczorem jeszcze 28 (do pawia i z powrotem), bo chęć sprawdzenia się w #festive500 mocna;)
A pod pawiem (nie wiedziałam, że to takie wielkie bydlę) w ramach #rowerowewyzwanie (bo mam wrażenie że @tosyu sam w tym uczestniczy;)) "zdjęcie z nowym rokiem" i proszę, by ktoś kolejny wrzucił zdjęcie z
Pierwsza jazda od tygdnia.Jeszcze do końca nie wyzdrowiałem ale sami wiecie #festive500 czyli tak naprawdę jedyny challenge który chce zrobić/interesuje mnie :) Dziś miałem wystartować koło 11 ale ostatecznie wyruszyłem jakoś przed 14 bo wcześniej deszcz padał.18 km wspólnie z kolegą który pierwszy raz wsiadł na rower po pół rocznej przerwie a reszta to jakieś tam kręcenie ;)
No to tego... Najlepszego tego tamtego, czy jak to niektórzy widzę dziś określili "happy fucking whatever". Jedzcie i obżerajcie się, żeby było co spalać na rowerku.
Pobudka o 7, trochę pracy, start rowerkiem po 10. Rower z gatunku tych, które jazdy nie ułatwiają. Wykręcenie średniej powyżej 20km/h to duża sztuka. Niesprawne przerzutki dodają jeździe kolorytu. Niemniej jednak urzekły mnie moje rodzinne tereny, fajna jest
Jutro rano, 9:00 (ew. 9:300 jak będzie presja), przy pączkach. Robimy kawałek na południe w ramach #festive500 (Czersk lub mała ośka, zależnie od nastrojów).
Jako że to pierwszy dzień świąt, to każdy zabiera swoją porcję ciasta i bananów (sklepy raczej będą zamknięte). #szosowawarszawa Wołam też zainteresowanych z poprzedniego wpisu: @dissident @Mikkeler @masash i dodatkowo @tytyrytek bo wiem, że też się pewnie skusi.
Dystans taki sobie, bo atakowałem min. 70km do #festive500, ale było zimno i strasznie wiało, wiec odpuściłem. Jak taka będzie pogoda przez ten tydzień (a nie zapowiada się, żeby była lepsza), to znów nie ukończę wyzwania :(. Dodatkowo mikołaj przyniósł mi kalendarz The Climb :D
Rapha Festive #1 - 205/500 Dwie godziny snu, brak śniadania, start o 5:30. Super strategia debilu. Dawno nie widziałem wschodu słońca, dzisiejszy był całkiem, całkiem. Pierwszych 80 kilometrów k------o zimnych, poniżej -5 st. C. Kolejnych 60 km pod wiatr, nie jakiś mocny, ale odczuwalny. Ostatnich 30 km w deszczu, gdyby nie on, dobiłbym do 300, bo lekko się jechało.
@faramka Oby, bo... myłam dziś rower w połowie drogi w źródełku, bo wszystko trzeszczało po kawałku szutru:D
Dziękować!