W Stonce nieopodal mnie z początkiem roku postawili butelkomat. W pierwszej chwili pomyślałem, że jadąc do pracy raz na jakiś czas sobie zajadę i zwrócę butelki. Eksperymentalnie w tą śnieżyce podjechałem z plecakiem butelek plastikowych kupionych w stonce, by sprawdzić jak on działa oraz zrobić ogółem całe te zakupy.
Co się okazało... Żadna z butelek nie została przyjęta przez butelkomat.
Zwyzywałem go od kurrref i innych wstrętnych złych przypadków po czym w-----l3m wszystkie butelki
Co się okazało... Żadna z butelek nie została przyjęta przez butelkomat.
Zwyzywałem go od kurrref i innych wstrętnych złych przypadków po czym w-----l3m wszystkie butelki



















Co miało być tym dobrym czynem? Bo jeśli oddanie butelek do recyklingu to wydaje mi się, że dzieje się to samo jak byś wyrzucił butelki do żółtego worka. Kaucja pojawiła się, gdyż nie wszystkie butelki wracały (były wyrzucane odpowiednio) i "gubiły" się ludziom w krzakach lub piecach.
Dodatkowo nie rozumiem tego zdenerwowania się na maszynę, gdzie w
Założenie, że butelki nabyte w Stonce można zwrócić w ich automacie pojawiło mi się z doświadczeń w Lidlu. Tam nie spotkałem się z brakiem możliwości oddania wspomnianych butelek w ich automacie. Do Lidla mam dużo dalej, a w tą śnieżyce jechać 3km w jedną stronę rowerem po zaśnieżonych drogach średnio mi się chciało. Stąd padło na Stonkę którą jest 500m