Na początku myślałem, że java i c# są takie zajebiste. Złożone klasy SOLID, wzroce projektowe i DDD. Zamiast 5 klas robisz 50, do każdej dorzucasz interfejs, fabrykę, serwis i jeszcze trzy abstrakcje, a potem patrzysz i myślisz "ku,rwa i to jest architektura enterprise". Teraz mi się już chce tym rzygać, czemu nie można robić tak żeby po prostu działało i było w miare utrzymywalne, czytelne? Coraz bardziej podoba mi się podejście znane
przegranyprzegraniec










