Robię sobie standardowo siady, miałem 185 kg, to zakładam 190 kg na kolejną serię. Podchodzę na luzie, wstaję ale gniecie jak cholera, myślę sobie, że sztangi nie zrzucę, bo wstyd (jeszcze jakiś trenejro obczajał z tyłu). Jakimś cudem to wstałem i potem się okazało, że dołozyłem 15ki nie ściągając wcześniej 10ek i poszedł nieświadomie nowy PR 210 kg ( ͡° ͜ʖ ͡
Robię sobie standardowo siady, miałem 185 kg, to zakładam 190 kg na kolejną serię. Podchodzę na luzie, wstaję ale gniecie jak cholera, myślę sobie, że sztangi nie zrzucę, bo wstyd (jeszcze jakiś trenejro obczajał z tyłu). Jakimś cudem to wstałem i potem się okazało, że dołozyłem 15ki nie ściągając wcześniej 10ek i poszedł nieświadomie nowy PR 210 kg ( ͡° ͜ʖ ͡

















Patrzysz na tą gitarę, stoi taki typowy Cort czy Squier dla Janusza metalu fana Slipgniota i Guns 'N Roses. Do tego wzmacniacz 15W jakieś tranzystorowe gówno. #!$%@? jak to wgl może w jakiś sposób brzmieć, przecież będzie słychać tylko pierdzenie. Masz jeszcze bekę bo właściciel gitary kupił sobie do tego wzmacniacza Metalzona XDD (efekt gitarowy).
Siadasz do tej gitary, wszyscy się niecierpliwią i tracą zainteresowanie, bo przecież musisz nastroić to gunwowiosło i ustawić odpowiednie brzmienie na tym pierdzącym wzmacniaczu co zabiera Ci jakieś 10-15 min.
Dobra ustawione, brzmi jak pierwszy prototyp turbiny w BMW, ale grunt że dźwięki czysto wchodzą.
Siadasz i #!$%@? riffy metalowe, techniczne Necrophagista, przechodzisz do jakiegoś blacku żeby Karyny się trochę przestraszyły. Wchodzisz do thrashu, #!$%@?ć sobie trochę Slayera do beki. Po czym dajesz solo. Używasz jakiś dziwnych skal, pokazujesz jakieś co raz to nowe techniki. Robisz tapping, tremolo picking, sweepy, shreedujesz, że mało co palce Ci nie #!$%@?ą. Kończysz i patrzysz, że wszyscy gadają i mają Cię w dupie. Stracili zainteresowanie gdzieś przy strojeniu gitary.
Odkładasz wiosło na miejsce. Nagle taki Mariusz, król życia, typowy brudas i pancur bierze gitarę. Zaczyna grać Whisky.