Jak myślicie, ile jest w psychoterapeutach chęci zysku i zarobku a ile realnej ludzkiej empatii i chęci pomocy? Pracuję z psychoterapeutką już któryś miesiąc, spotykamy się dwa razy w tygodniu, zarówno ona jak i ja wiemy (bo otwarcie to komunikuję) że jej propozycje terapeutyczne nijak mi nie pomagają (w przeszłości zdarzyła się sytuacja, która jest obiektywnie c-----a i nie da się nic z nią realnie zrobić, tak samo z konsekwencjami zdrowotnymi tego

Rules








