Tak się przyzwyczaiłem do samotności, że momentami nic nie czuję. Nie mam depresji, chodzę na siłownię, czytam i słucham książki i oglądam anime. Jakbym teraz miał wejść w jakaś relację to pewnie bym sabotował ją, żeby się skończyła. Tak mi się to podoba, że nie wyobrażam sobie znowu życia z drugą osobą, ale brakuje mi czasami bliskości, ale tylko momentami. Wydaje mi się, że teraz gdybym dowiedział się, że moi rodzice zmarli

Varmandoble













