Łatwo pisać „rusz dupę”, gdy nie macie pojęcia, co to znaczy żyć w stanie, w którym wszystko zamienia się w pył.
Najgorszy jest lęk egzystencjalny. To nie strach przed śmiercią, to fundament mojej rzeczywistości. Każdy oddech czuję jako bezsensowny proces „zużywania istnienia”. Wszystko, co buduję, w sekundę staje się nicości. Męczy mnie też DPDR (Depersonalizacja/Derealizacja): To ciągłe poczucie, że „nie istnieję”. Moje ciało i otoczenie są obce, a ja jestem tylko obserwatorem,
Najgorszy jest lęk egzystencjalny. To nie strach przed śmiercią, to fundament mojej rzeczywistości. Każdy oddech czuję jako bezsensowny proces „zużywania istnienia”. Wszystko, co buduję, w sekundę staje się nicości. Męczy mnie też DPDR (Depersonalizacja/Derealizacja): To ciągłe poczucie, że „nie istnieję”. Moje ciało i otoczenie są obce, a ja jestem tylko obserwatorem,













Rozumiem twój punkt widzenia, ale Famine ma rację. Piszę na wykopie, głównie bez tagów, by jedna lub dwie osoby to przeczytały. Ten wpis odbił się szerokim echem, ale miał cel taki sam jak inne: przekazać co mi leży na sercu.
Ogolem jak masz tak nasilony lęk