Ostatnio miałem rozkminę, że najbardziej ze wszystkich grup, które stawiają jakiekolwiek tezy na temat rynku matrymonialnego i które najbardziej mnie żenują, denerwują i wywołują obrzydzenie (realne) to redpillowcy i długo, długo nikt. Dlaczego? Dla mnie redpill powinien mieć synonim w postaci cuckpilla, dosłownie redpillowcy sami stawiają się w roli betabankomatów (trzega mieć kasę, żeby mieć kobietę!!) a przy tym mają element bluepillowy (trzymaj ramę, MUSISZ TRZYMAĆ RAMĘ, TRIADA MROCZNYCH
@notYetLost: "Obydwie piguły powyżej nie dają żadnych rozwiązań, a jedynie racjonalizują dlaczego się przegrywa - u bluepillowców jest to racjonalizowanie słabym charakterem, a u blackpillowców wyglądem." No ja jednak tutaj muszę dodać, blackpill wg. mnie to nie racjonalizacja tylko zbiór faktów, które istnieją pomimo tego, czy ktoś w nie wierzy.
Z całą resztą się zgadzam, szczególnie jak dobrze uwypukliłeś, że z perspektywy ogarniętej osoby w sumie to nawet jak ktoś
@ziomik: Naturalna pewność siebie=wyglądasz jak Pattinson, wchodzisz do pokoju i z automatu ludzie Cię traktują jak ogarniętego półboga bo masz ogromny wzrost a przede wszystkim szczękę ogromnego chada.
A z kołczami bardzo trafny argument, prawda jest taka, że 99% tych guru redpillowych boi się blackpilla bardziej niż feminizmu, bo redpillowiec w młodym wieku raczej nie przejdzie nigdy na feminizm, a jakiś niewielki potencjał jest, żeby przeszedł na blackpill, czyli potencjalna
@Turboincel: XD No mając takie nastawienie do życia to magika walniesz za 10 lat i to z własnej winy.
Blackpill jest w 100% prawdziwy, natomiast baba do szczęśliwego życia nie jest potrzebna. Jest ogrom większych tragedii niż nieposiadanie kobiety, a ponadto samo życie oferuje jakieś pierdyliard innych obszarów do eksploracji i człowiek podekscytowany życiem nie będzie miał psychy zrytej przez brak baby, oczywiście ja nie mówię o graniu w gierki
Jak się nie ma samoświadomości w życiu, to potem można się nieźle przejechać. On nie prosi o radę życiową, czy dążyć do jakiegoś marzenia zawodowego mimo niepowodzeń, czy co poprawić na siłowni, tylko chce znaleźć kobietę będąc 4/10 (czyli z automatu przegrana sytuacja, to tak jakby z 90 iq chciałbyś zostać profesorem matematyki xd).
Myślę, że 95% facetów w związkach nie ma pojęcia o tym jak poderwać obcą kobietę na ulicy. Po prostu w szkole średniej poznali jakąś Marzenkę za którą latali aż tak się zgodziła i teraz będą wam udzielać rad xDDDDD
@Polnischefuhrer: 95% z nich też żyje w takich związkach i w takich dynamikach relacji, że szczerze ich rady mogą przyczynić się tylko do stania się beciakiem/cuckiem jak oni xd
Pomijając dynamiczność, wygląd (w tym wzrost, sylwetkę), to uważacie że status, pieniądze, czy ogólnie życiowe ogarnięcie są ważnym dodatkiem na rynku matrymonialnym? Wiem, że niekiedy są one w stanie zastąpić całkowicie dwie pierwsze cechy, bo są kobiety, które szukają tylko stabilizacji. Nie mniej, czy na przykład w przypadku podrywu, czy
@LadnyChlopczyk: Kobieta, która szuka stabilizacji nie jest z partnerem z tego względu, że się w nim zakochała, tylko jest z beciakiem, który służy jej do uzyskania statusu oraz luksusowego życia. Taki związek ma sens kiedy bogaty chłop jest świadomy, że baba jest z nim tylko dla kasy, wie, że nie ma tam miłości i związek będzie trwał max 2 lata (poruchać a potem kopnąć w dupę). W innym przypadku trzeba
@jannlkkk: Bardzo mądra wypowiedź, tym bardziej, że przypomnę, jak konfiarzyki dla beki rozpuściły plotę o równouprawnieniu mężczyzn i kobiet (żeby dać równe prawa również mężczyznom) i Berkowicz z Mentzenem oczywiście dalej popierają nierówności w prawie między kobietami a mężczyznami XD Nie popieram ani partii lewicowych, centrowych ani prawicowych (chociaż mam poglądy głównie prawicowe), ale te ostatnie kreują się na te, w których to mężczyzna zyska na ich wyborze, a reality
@Morritz: W sumie to może wyglądać (nie wiem, czy matematycznie jest to spójne), że po prostu w swojej grupie rówieśniczej (strzelam, że masz wiek w przedziale 20-30) łatwiej trafić na zajętą kobietę niż mężczyznę, bo też przykładowo do kobiety mającej 20 lat może potencjalnie startować z sukcesem typy od 20 do 30 roku życia (z naciskiem na 20-25), podczas gdy mężczyzna 20 letni rozchwytywany potencjalnie przez kobiety w przedziale wieku
Mam takie pytanie z ciekawości do ludzi, którzy się znają, bo trochę informacji na ten temat pozyskałem, ale od jakichś bardziej praktyków/speców najlepiej byłoby dla mnie się tego dowiedzieć.
A mianowicie jak bardzo AI rzeczywiście >>już teraz<< wypiera jakąś część programistów (i jakich programistów), a >>w przyszłości<< jak mniej więcej można obstawiać na stopień automatyzacji programowania? Na tyle co na swoją rękę się dowiedziałem, to to, że na pewno jacyś najbardziej odtwórczy
@konto90099009: "można" to pojęcie względne, bo zakładasz że głównym celem jest utrzymanie jakości tworzonego softu na podobnym poziomie jak dotychczasz, a w rzeczywistości - jakość korpo softu przez ostatnie conajmniej 5 lat zaczyna - za cichym przyzwoleniem userów - szorować o dno m.in. przez niekończące się cięcia budżetowe i zwolnienia. nawet jak zwolnienie 90% zespołu aby kodować większość softu z użyciem AI położy całą firme i produkt, to korpo są
@Nie_umiem_grac_w_zycie: Imo to nie jest wstyd, ludzie różnie patrzą i w 90% jako powód do wstydu, ale moralnie i pod kątem życiowym jest chyba milion gorszych rzeczy a 90% ludzi to też jednostki niezbyt wysublimowane intelektualnie więc no xd
100% prawda, w sumie to podobnie trochę też jak z jakimiś wyjazdami, wakacjami i podróżami-z super osobą/osobami piękniejsze są wspomnienia z zadupia czy przeruchanej destynacji, niż bez nikogo w najpiękniejszych miejscach świata (dalej frajda, ale no nie ta sama xd)
@rafalgliwice: A to również prawda, ale tutaj jednak jest znowuż ta kwestia, że jest szansa, że taki typ będzie wyśmiewany nawet w kręgu swoich znajomych za otwarte bycie rogaczem.
Ostatnio miałem rozkminę, że najbardziej ze wszystkich grup, które stawiają jakiekolwiek tezy na temat rynku matrymonialnego i które najbardziej mnie żenują, denerwują i wywołują obrzydzenie (realne) to redpillowcy i długo, długo nikt. Dlaczego? Dla mnie redpill powinien mieć synonim w postaci cuckpilla, dosłownie redpillowcy sami stawiają się w roli betabankomatów (trzega mieć kasę, żeby mieć kobietę!!) a przy tym mają element bluepillowy (trzymaj ramę, MUSISZ TRZYMAĆ RAMĘ, TRIADA MROCZNYCH
Akysz cuckpillaku, może merytorycznie do argumentów a nie ad personam.
Z całą resztą się zgadzam, szczególnie jak dobrze uwypukliłeś, że z perspektywy ogarniętej osoby w sumie to nawet jak ktoś
A z kołczami bardzo trafny argument, prawda jest taka, że 99% tych guru redpillowych boi się blackpilla bardziej niż feminizmu, bo redpillowiec w młodym wieku raczej nie przejdzie nigdy na feminizm, a jakiś niewielki potencjał jest, żeby przeszedł na blackpill, czyli potencjalna