Gdzie pracują te wszystkie #rozowepaski jeżdżące po mieście nowymi suvami... Co trzeba robić, co umieć żeby sobie takiego kupić... W większości są to dziewczyny dość młode... Dajcie maść, bo dupa piecze (╯︵╰,) #praca #boldupy
@Samuraj_Jack2019: 100000 miesięcznie to jest bardzo dużo. Na prawdę jest niewiele osób w tym kraju które mają taki budżet domowy. Łącznie z celebrytami.
@pan-violaceus: A może to jest taki spisek. One się składają w kilkanaście na ratę leasingu. I się umawiają na terminy szpanowania na mieście. Taka spółdzielnia.
Mam pewien problem z samym soba. Mam 24 lata i jestem w związku ponad 4 lata z super dziewczyną. Kochamy sie i ogolnie jest spoko (poza paroma kłótniami ostatnio). Mi zależy na niej i jej zależy bardzo na mnie. I teraz problem ze mną. Z racji że jesteśmy 4 lata razem i to jest moja pierwsza poważna dziewczyna (seks też mam tu na myśli) to nachodzą mnie różne dziwne myśli. Ogólnie przez to że lepiej powodzi mi się zawodowo i wszystko co kręci się wokół ogólnie nazwanej 'kariery' to zaczyna mi się #!$%@?ć w głowie i potrzebuje jakiejś rady / pomocy (tak, tak wiem że na portalu ze śmiesznymi obrazkami, ale wierzę że są tu serio inteligentni ludzie).
Do sedna. Ogólnie czuję że coś tracę w życiu, że czasami związek mnie ogranicza. W jakiś sposób czuję się lepszy od mojej drugiej połówki i mam wrażenie że mógłbym bardziej korzystać z życia. Zwyczajnie spać z większa ilością kobiet, bawić się bez limitu. Czuję jakbym dostatecznie nie wyszalał się teraz w młodości. Mam ciągle gdzieś pragnienie balowania, poznawania innych kobiet, itd. A teraz moje życie zaczyna przypominać normalne, nudne życie, gdzie praca, później spotykanie się z dziewczyną i ... sen żeby jutro znowu wstać do pracy. Czuję jakbym zwyczajnie coś tracił.
@AnonimoweMirkoWyznania: Trawa po drugiej stronie płotu zawsze wydaje się zieleńsza. Ale weź trochę się zastanów. Przez całe życie będziesz miał jakieś wątpliwosci: a to nie wyszalany odpowiednio, a to fascynacja koleżanką z pracy, a to kryzys wieku średniego. Miarą RiGczu jest to jak do tego podejdziesz. Nie siedź w związku w którym Ci źle. Ale jak ci dobrze to nie psuj. Pogadaj z dziewczyną, niech wie co czujesz. Jak sobie
zawsze mnie denerwuje jak ktoś mówi że jestem młody i to najlepsze czasy mojego życia Jeśli podczas najlepszych palnuje się #!$%@?ć to nie mogę się doczekać najgorszych
@Ancymoon1: A jaki problem sie nauczyc? 2019 a polowa ludzi po 40 w epoce kamienia łupanego.
@kezioezio: O co chodzi w tym powiedzeniu: mamy 2019 rok? Jakie to ma znaczenie? Naprawdę wydaje wam się, że to ma jakiekolwiek znaczenie, że jest 2019 a nie np. 2017? Jeszcze "mamy XXI wiek", ma jakiś sens. Ale podawanie w kółko roku jako argumentu do czegokolwiek wydaje mi się idiotyczne. W 1939r.
#anonimowemirkowyznania Życie dało mi dziś jedną z większych lekcji. W składzie 3 koleżanki, kolega i ja zeszliśmy na lancz. Rozmowa od skomentowania zaręczyn koleżanki (w majówkę)(nie było jej z nami) zeszła na dobieranie się par. Jako jeden z filarów dobrego dobrania się jedna z koleżanek rzuciła, że facet powinien zarabiać znacząco więcej od partnerki. Dwie pozostałe zaaprobowały myśl. Kolega odpowiedział, że to znaczy, że kobiety w związku powinny być zależne finansowo i decyzyjnie od mężczyzny. Wszystkie trzy żywo zaprotestowały, związek powinien być równorzędny. Pozwoliłem sobie zauważyć, że w naszym korpo i w całym życiu duże pieniądze korelują z dużą odpowiedzialnością, a to pociąga hierarchię. Ze śmiechem wykluczyły. Koleżanki w dobrym humorze wróciły do pracy, a ja wróciłem z przerażającym odkryciem, że dla kobiet 1+1=wynik do ustalenia, w żadnym wypadku 2.
Mimo tego, ze jestem antynatalistą to panicznie boję się swojej śmierci. Myśl, ze kiedyś zniknę z tego swiata jest dla mnie niepojęta, przez wiele lat miałem przez to depresję, może dlatego wolałbym nigdy się nie urodzić niż przezywać swój koniec. #smierc #antynatalizm #filozofia #przemyslenia
@Bardamu: Dla tego jednak mam dzieci. Mam świadomość, że to kawałek mnie. Czasem na nich patrzę i myślę sobie: to przecież dalej ja, tylko z domieszką genów fajnej dziewczyny którą sobie wybrałem. To moje DNA i teraz pracuję nad tym by były też moje wartości. To więcej niż ma zwyczajna bakteria po podziale, a o bakteriach mówimy, że są zasadniczo nieśmiertelne (ze starości) , bo się dzielą.
@quercy: Wszystko się wydaje banalne, pod warunkiem, że zna się taki czasownik jak "mnie", a kto za przeproszeniem k*rwa używa takich wyrazów w 2019 roku? Co ma na celu sprawdzić takie pytanie? Czy znane są gimnazjaliście czasowniki sprzed prawie 100 lat? No rzeczywiście wiedza elementarna normalnie. @meshack: Ty trolujesz prawda? Czy na prawdę uważasz, że człowiek z wykształceniem gimnazjalnym może mieć c tak ograniczony zasób słów by nie
Analizując rynki pracy, mniej jest kobiet na wysokich stanowiskach w stosunku do mężczyzn. Mówi się o dyskryminacji, o efekcie Matyldy, o seksizmie itp. Natomiast mnie interesuje jedna kwestia - czy ktoś ma dostęp do informacji jak wygląda stosunek sumarycznych urlopów od pracy (L4, wypoczynkowych, opieki nad dzieckiem itp.) dla obu płci?
Mam wrażenie, że kobiety mające dzieci to problem na odpowiedzialnym i wysokim stanowisku. W takiej pracy dyspozycyjność jest podstawowym kryterium. A
@Satanistic: Nie wiem, chyba L4 na dziecko najczęściej bierze to z rodziców które mniej na tym straci, nie? Albo to które w pracy ma lepszy klimat w danym momencie. Czemu dobrze zarabiająca kobieta miałaby go brać częściej od ojca?
17 maja 1968 roku w lesie koło Georgetown w stanie Kentucky Wilbur Riddle szukał starych szklanych izolatorów linii telefonicznych, które mógłby sprzedać. Nagle natknął się na spory pakunek owinięty zielonym brezentem i sznurkiem. Wewnątrz znalazł częściowo rozłożone zwłoki młodej kobiety. Mężczyzna natychmiast pobiegł na stację benzynową skąd zatelefonował do szeryfa.
Odnaleziona dziewczyna musiała leżeć w lesie już od jakiegoś czasu, prawdopodobnie dwóch-trzech tygodni. Wokół głowy miała owinięte coś, co przypominało biały ręcznik. Poza tym była zupełnie naga, nie miała żadnych znaków szczególnych, czy biżuterii, które mogłoby pomóc w ustaleniu kim była. Wyglądała na niewysoką i szczupłą nastolatkę o krótkich brązowo-rudych włosach i z przerwą między przednimi zębami.
1. Poznaj #rozowypasek po 30-tce. W miarę atrakcyjna, pracowita, ciągle rozwijająca się, studiująca 2. Poznaj ja lepiej, seksy dobre mocno, zauważ dziwny pociąg do naprawdę ostrej jazdy 3. Powiedz jej jaki jesteś, podkreśl że nie tolerujesz kłamstwa tajemnic i niedopowiedzeń i wymagasz szczerości od osób którym ufasz. Powiedz że jeśli miała jakąś brudną przeszłość to chciałbyś o tym wiedzieć jeśli macie razem budować związek
#anonimowemirkowyznania Moje dziecko ma 4 lata. Od tego czasu nie uprawiamy seksu. Myśle o rozwodzie. Najgorsze jest, że dla niej to normalne, że żyjemy osobno. Ja mam swój pokój, Ona z dzieckiem zajęła sypialnę. Jesteśmy "rodziną", ale dziecko jest najważniejsze,
Czy to ja jestem zjebny, że uważam małżeństwo za coś więcej niż środek do zrobienia dzieciaka?
Kiedy kończy sie pieluszkowe zapalenie mózgu i zaczyna normalne życie w partnerstwie? Cztery lata wydaj mi się być dostatecznie długo//
@AnonimoweMirkoWyznania: U nas dzieci lądowały w swoim pokoju wraz z łóżeczkiem, po ukończeniu piątego miesiąca. Nie wyobrażam sobie oddawania swojego łóżka małżeńskiego dziecku. Jeśli Ci dalej zależy na tym małżeństwie (choć 4 lata sugerują, że może nie być czego ratować), to zacznij od wyjechania gdzieś z żoną na weekend bez dziecka żeby przełamać rutynę, a potem przekonaj ją o konieczności usamodzielnienia dziecka.
@fan_comy: Czy wiesz czemu tak jest napisane na etykietach? Bo na tej samej linii produkcyjnej rozlewają zwykle piwo i nie chcą odpowiadać gdyby cos się nie domyło i jakaś kropla alkoholu by się znalazła w JEDNYM Z PIW bezalkoholowych. Sam produkt jest bezalkoholowy. Więc nie przesadzaj z tą ostrożnością. Inna sprawa ze piwo z obrazka pewnie bezalkoholowe nie jest.
Poszliśmy z dzieciakami do restauracji. Wchodzimy, jeszcze nie zdążyliśmy zdjąć ubrań, a słyszymy śmiechy przy jednym ze stolików i tekst: - O, widać, 500+ już przyszło.
@Loloman: Obecni emeryci wpłacali do systemu jakiś procent od zarobków wynoszących po kilka dolarów. Obecnie co miesiąc pobierają wielokrotnie więcej. Podejrzewam, że tu nie pomógłby nawet procent składany, gdyby państwo im tego nie zabierało. To NIE SĄ ich pieniądze. I nie mówię, że im nie należy płacić, ale zgodzę się, że pod względem formalnym, to się niewiele różni od 500+. Tylko, że beneficjenci 500+ są w większości młodzi i zdrowi
@Loloman: I uprzedzając wątpliwości. Tak, dało się zainwestować w coś co przyniosłoby wystarczające zyski, ale większość by tego nie zrobiła. Przypomnę może, że Gierek, wspierany przez doradców będących znanymi i cenionymi na świecie ekonomistami, podjął decyzję o inwestowaniu w przemysł ciężki...
Smutne, że ludzie traktują pracę jako coś normalnego, a samorozwój głównie w kategorii pracy i dalszej "kariery". Nienawidzę tego, że ten niewolniczy system został przyjęty jako normalność, a człowiek gardzący ideą pracy jest zsówany na margines i traktowany jako ten "#!$%@? leń". Otóż kochani niewolnicy, istnieją osoby dla których ważniejsze są inne wartości i nie wstydzą się tego, że wolą spędzać inaczej czas. I żeby nie było to nie mówię o leżeniu
#anonimowemirkowyznania Cześć, Mirabelki i Mirki. Przepraszam, jeśli będzie to zbyt chaotyczny wpis, ale chciałem coś „głośno” przemyśleć. Sytuacja klaruje się tak: jestem sobie prawie od dwóch lat z różowym, od ośmiu miesięcy mieszkamy razem. Trochę o mnie: jestem starszy od różowej o trzy lata, pracuję w it na stanowisku seniora, w zależności od miesiąca, wyciągam około 12-14k netto (chyba to istotne w tej historii). Różowa nie wie, ile zarabiam. Nigdy jej nie powiezialem, a sama nie ma odwagi zapytać. Przyznaję: to przeze mnie, bo zrobiłem chyba temat tabu z pieniędzy. Różowa zarabia - w zależności od miesiąca - około 2500-2900 na czysto (pierwsza poważna praca po studiach, blabla). Powiedziałem jej tylko, że w jej wieku zarabiałem 2200. O jej wynagrodzeniu wiem, bo chyba specjalnie zostawiła na kilka dni umowę w widocznym miejscu. Pewnie już ma dość tego milczenia z mojej strony. Mieszkamy w mieszkaniu kupionym przez moich rodziców, którzy przez wiele lat pokrywali wszystkie opłaty (zmieniło się to całkiem niedawno - wyprowadził się moj brat, który postanowił uniezależnić się od rodziców i zapragnęli tego samego z mojej strony). Nie chciałem, żeby różowa dokładała się do rachunkow, bo uznałem, że to mała kwota (góra 600 zł) i mieszkanie jest „moje”, i całkiem możliwe, że rodzice mi je podarują (coś tam kiedyś wspominali). Różowa oczywiście chciała płacić za mieszkanie od samego początku. Pierwsza to zaproponowała, ale ja odmówiłem.
Okej, to było jakieś tło, pozwalające Wam nakreślić moją sytuację. Teraz sedno: czuję, że jestem nie do końca dobrym facetem. Różowa naprawdę się stara: dom zawsze wysprzątany, obiad do pracy zrobiony, kolacja też często mega przygotowana. I tak dalej. Robi co może. Mimo tego, że nie zawsze ma czas. Zakupy też ogarnia (i to naprawdę często). Płaci za jakieś wyjścia też. I nawet nie ma nic przeciwko pokrywaniu rachunków typu ~120 zł w knajpie za wyżerkę. Albo zabiera na jakieś kawki i mniejsze jedzonko. Sporo też schodzi jej na dojazdy, bo pracuje poza miastem. Nigdy mnie o nic nie poprosiła. Zawsze płaci za swoje zakupy, czy nawet najmniejsze pieroly, typu drobne kosmetyki. Nigdy jej nie kupiłem nic do ubrania (tylko teraz w mikołajki bluzkę na siłownię) przez te dwa lata związku. Na jakieś okazje też się starała - zawsze wypasione prezenty, mimo, że miałem ostatnio trzy okazje w jednym miesiącu. I tak sobie ostatnio zacząłem myśleć, że te prezenty, które sobie dajemy, to w takim samym przedziale cenowym. Ona na to pracuje ze cztery dni, a ja może pół dnia góra. Sam nie wiem... Nigdy jej nie kupiłem żadnej bielizny. Nie powiem, ma dużo ładnych rzeczy. Jak tak patrzę na strony sklepów, to mnóstwo potrafią kosztować takie fatałaszki. Oglądałem ostatnio pasy do pończoch (nie ma, mówiłem jej, że chciałbym, żeby nosiła, a ona, że nie ma) i patrzę na ceny, a tu masakra. Z jedną czwartą wypłaty musiałaby wydać na coś takiego.... A to tylko jedna rzecz.
#praca #boldupy
100000 miesięcznie to jest bardzo dużo. Na prawdę jest niewiele osób w tym kraju które mają taki budżet domowy. Łącznie z celebrytami.