TLDR: to nie pieniądze powodują, że lekarze znikają z Polski, to warunki pracy, nastawienie polityków i społeczeństwa.
Sporo się mówi o braku lekarzy, że tyle wyjechało, że pazerni na kasę i niech oddają za studia. A wiecie czemu lekarze wyjeżdżają? Wcale nie za pieniędzmi. Obecnie w medycynie są taki braki, że dostanie 100 zł za godzinę to żaden problem. Wyjeżdżają za warunkami pracy. Owszem, część przekłada się na pieniądze, mniej lub bardziej wprost, ale część to coś, czego bez zmian systemowych nigdy nie osiągniemy.
Jestem anestezjologiem, w pracy zajmuję się pacjentami na intensywnej terapii, znieczulam do zabiegów, ustawiam leczenie bólu. Jak wygląda moja praca na emigracji a jak w Polsce?
@markaina: Też mógłbym po EDiRze wrócić do Polski i zarabiać porównywalnie co tutaj - ale po tym, jak widziałem w Polsce maraton opisywania 270 rtg i 10 CT w nieco ponad cztery godziny bo "w drugim szpitalu mam do zrobienia 25 usg i sie nie wyrobie przed dyżurem", stwierdziłem, że normalności nie da się wycenić. ;)
Można robić medycynę, i można robić polską bylejakość.
Umówiłem się wczoraj w Galerii Krakowskiej w PizzaHut z moją kumpelą. Lekko się spóźniłem, więc moja towarzyszka zdążyła zamówić sobie coś do jedzenia. Wchodząc do pizzerii od razu zamówiłem dla nas dzbanek piwa, żeby się z koleżanką napić. Okazało się jednak, że przyjechała samochodem i lekko się spieszy - za godzinę musi lecieć. No to zostałem z półtoralitrowym dzbankiem złotego trunku. Trudno, wspólne piwko innym razem. W międzyczasie zauważyłem, że jakiś przygłup
123 lata. Prawie cztery pokolenia ludzi, którzy dzięki silnemu duchowi i poczuciu niezależności podtrzymywali w swoich dzieciach poczucie przynależności do kraju, którego nawet nie było na mapie. I to nie była wieś, czy dwie. Nie 10 osób, a tysiące. Jak silna musiała być to miłość. Jak silne wartości, żeby tym dzieciom dzieci dzieci, które wychowywały się w kraju, którego nie było, zaszczepić taką motywację i siłę, żeby chciały za ten kraj walczyć
Nawet lekko kisnę czytając posty które wyśmiewają różne hipotetyczne sytuacje, gdzie zakaz handlu jest utrudnieniem, ale dla ścisłości przypominam:
Nie chodzi o to, że komuś może pęknąć rura w kiblu czy zabraknąć kiełby czy gorzały. Chodzi o to, że rząd mówi obywatelowi, kiedy i co mu wolno, a co nie.
Nie chodzi o to, że nawet jeśli zrobiłeś zakupy z zapasem, lecz przypadkowo trafiłeś na zgniłe mięcho, to masz pecha i se radź. Chodzi o to, że z Twoich praw i wolności obywatelskich rząd usunął pewien ich zakres.
jak wsiadasz do samochodu i rząd każe ci zapiąć pasy to jest spoko?
Czy ty porównujesz sytuację, w której nie można zrobić zakupów, bo tak i już do zupełnie innej, gdzie w razie wypadku mogę zrobić ogromną krzywdę współpasażerom i samemu sobie, zwiększając koszty społeczne wypadku drogowego, stając się dla społeczeństwa większym obciążeniem? Mogę wiedzieć, po co?
Doprawdy, wielką ironią losu jest, że to narodowcy, przy całym ich postrzeganiu przez społeczeństwo, wybrali sobie na patrona człowieka, który powiedział to:
Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka.
A wielu ludzi uwazających się za intelektualistów, a co gorsza, powszechnie uważanych za naprawdę inteligentnych, usprawiedliwiają człowieka, który powiedział:
szkoda, że teraz musimy oglądać to ponownie. A co do ojców niepodległości, na szczęście było ich więcej i nie trzeba się opowiadać ani za Dmowskim ani za Piłsudzkim
@Lipathor: Tyle, że Dmowski faktycznie dużo zrobił dla naszej niepodległości.
Legiony Piłsudskiego walczyły po stronie państw centralnych i była duża szansa na to, że zostaniemy potraktowani jak strona przegrana, razem z Niemcami, Austrią i Węgrami, ale Dmowski ogromnymi staraniami sprawił, że jednak byliśmy sygnatariuszami Traktatu Wersalskiego po stronie
Piłsudskiego (z zachowaniem proporcji) można spokojnie porównać do Wałęsy
prostactwo i chamstwo, a jednak są ważni w historii Polski
@TwojStaryToKorniszon: niestety, oni obaj są "ważni" dla historii tylko dlatego, że przesadnie podkreśla się ich rolę, umniejszając działania zwykłych Polaków.
To nie Piłsudski wygrał z bolszewikami, tylko tysiące polskich żołnierzy, którzy ginęli i zabijali w okopach, podobnie to nie Wałęsa stanowił siłę solidarności, tylko dziesięć milionów jej szeregowych członków.
Skoro spust n-----------h historycznie mirków się skończył, to napiszę kilka swoich słów odnośnie tej całej krytyki Powstania.
1. Nie sądzę, żeby przeciętny mireczek zdawał sobie sprawę z nastrojów panujących w roku 1944 w Stolicy. Okupacja nie była tak przyjemna jak w Paryżu, gdzie życie praktycznie toczyło się swoim tempem i jedynymi utrudnieniami były nazistowskie flagi i wzmożone patrole. W Warszawie warunki były tragiczne. Ludność cywilna była gnębiona. Dziwi kogoś, że młodzież i osoby dorosłe byli zwyczajnie w-------i tą bezradnością? Czy można inaczej zareagować, kiedy ma się świadomość, że każdy dzień może być tym ostatnim? Czy można żyć spokojnie będąc świadkiem ulicznych egzekucji przypadkowych ludzi? W łapankach nie ginęli AK-owcy, tylko zwykli cywile. To tak jakby dzisiaj na Marszałkowską wyjechała ciężarówka, wyskoczyli z niej Niemcy i zaczęli ustawiać przypadkowych ludzi pod ścianą. Po prostu nie da się sobie tego wyobrazić. To co wczoraj wyczytałem na mirko, to dowód na postępującą apatię społeczeństwa. Aż przykro się robi.
2. Sporo było komentarzy i wpisów o treści: "kiedy ktoś ciebie pyta gdzie zniknęło 200 tysięcy mieszkańców stolicy" albo "kiedy r--------ś połowę miasta...". Z tych wpisów wynika, że autorzy uważają Armię Krajową za winowajców rzezi Woli i destrukcji miasta. Chciałbym przypomnieć, że to nie Polacy byli najeźdźcami, tylko Niemcy. To nie Polacy bombardowali miasto i ludność cywilną, tylko Niemcy. To że Polacy rozpoczęli Powstanie, nie było żadnym usprawiedliwieniem dla mordowania przypadkowych ludzi. Cywilizowane narody stosują Konwencję Genewską, która kategorycznie zabrania bombardowania szpitali. Dodam, że początkowo cała Warszawa nie była objęta walkami. Część Żoliborza była wyłączona z walk. Tam też funkcjonował szpital, w którym - o ironio! - początkowo leczono rannych w wyniku walk Niemców. Polskie pielęgniarki pomagały tym świniom, za co później odpłacono im ostrzałem artyleryjskim z Dworca Gdańskiego. Pisanie podobnych bzdur, o tym jakoby AK było winne strat w cywilach, to takie samo gwałcenie faktów historycznych, jak przekłamywanie faktów na temat Niemieckich Obozów Zagłady.
1. to tam była zorganizowana podziemna armia, czy banda napakowanych testosteronem wyrostków, którzy już nie mogli wytrzymać, by komuś nie przywalić?
2. Owszem, Niemcy mordowali. Ale właśnie dlatego okupacja Paryża była taka "milutka", bo Paryżanie nie nadstawiali kuprów na miejscu, tylko zrobili sobie wygodne Vichy. A kto chciał, to szedł do de Gaulle'a i tam bił się za
Byłem w weekend u rodziców. Taka niezapowiedziana wizyta, wpadłem jak nastolatka po zabawie w słoneczko. Szybka akcja, domowy obiadek, kompocik, gitara gra – wiejska sielanka. Rodzice przenieśli się na wieś na stare lata, bo niby mieli zaznać trochę spokoju. Kontakt z naturą okazał się jednak bardziej brutalny niż potrójna penetracja którą kolega często oglądał w Internecie w młodzieńczych latach. Sznela, sznela… Zamiast spokoju jest praca, cały czas się coś r---------a. Nie zdążyłem dobrze beknąć po obiedzie i usłyszałem magiczny zwrot mojej mamy: Dobrze, że przyjechałeś… - reszty nawet nie słyszałem. W głowie rozbrzmiał alert i wtedy zrozumiałem, że mam p--------e. Spojrzałem na ojca z wypisanym na twarzy grymasem. Ratuj mnie! – Wyszeptałem. Wyszliśmy przed dom, mama stwierdziła, że pomogę ojcu zbudować skalniak. Ok, spoko. Mamo? Na c--j Ci skalniak, przecież jest wrzesień i tak już nic nie urośnie, zbudujemy go na wiosnę. - Ojciec w tym czasie przeniósł już kilka kamieni. Sterta dość pokaźna oddalona kawał drogi od domu. Matka nic nie powiedziała, spojrzała wymownie jak Hans z wieżyczki strażniczej. No c--j – pomyślałem i zacząłem nosić kamienie. Szkoda że nie mamy z ojcem pasiaków, byłoby jak na amerykańskich kreskówkach. Tato, dlaczego nic nie powiedziałeś? Dlaczego nie protestowałeś?
Nie wiem kiedy się to dzieje, być może facetowi zaraz po ślubie do pierwszego kieliszka wódki na weselu wlewa się jakiś preparat, substancję kastrującą o spowolnionym działaniu. My, potomkowie Apollina, Światowida i innych zamieszkujących Walhallę po sakramentalnym „tak” tracimy swą mistyczną moc. Czasem się najebiemy jak Linda nabieramy blasku ale tylko na chwile… Wszystko przez te baby… Orlando Bloom zamiast wystrugać sobie łuk i n---------ć w orków, wziął się za romanse i r-------i Troje. Czaicie? R------ć całe miasto bo #ladnapani . Kończę nosić kamienie, stan pozawałowy, telefon trzymam w kieszeni, żeby upadając zdążyć wcisnąć 112. Ojciec też zmachany, operator koparki ręcznej bez uprawnień. Wychodzi matka: Nie podoba mi się, za mało słońca tu będzie. Lepiej go zrobić z drugiej strony, od wschodu. Umieram, niebo się otwiera i widzę jak zastęp aniołów otoczony światłem leci w moją stronę.
@zarejestrowalemsie: Bo to od początku trzeba pokazywać że każda robota jest trudna. Czas realizacji koszmarnie długi. Maluj przedpokój kilka dni, narzekaj na wszytko i jej się odechce następnych akcji.
Wiecie co jest fajne w filmach #tarantino? Że dialogi są takie, jak rzeczywiste rozmowy, czyli nic z nich często nie wynika. Zauważcie, że w 99% filmów innych reżyserów, każde słowo i zdanie ma sens, znaczenie i wiąże się z akcją filmu. Natomiast u Tarantino właśnie nie - np. gadka o napiwkach we Wściekłych psach, albo piosence Madonny, albo gadka o Le Big Macu w Pulp fiction, czy masażu stóp.
1. Wpisujesz w Google 'aceplayer'. 2. Ściągasz go w kilka chwil bo waży 75mega. 3. Instalujesz w kilka chwil. 4. Wpisujesz w Google 'ace stream links reddit' 6. Wybierasz interesujący Cie język i jakość. 7.Kopiujesz do playera link.
"Człowiek poświęca swoje zdrowie, by zarabiać pieniądze, następnie zaś poświęca pieniądze, by odzyskać zdrowie. Oprócz tego, jest tak zaniepokojony swoją przyszłością, że nie cieszy się z teraźniejszości. W rezultacie nie żyje ani w teraźniejszości, ani w przyszłości; żyje tak, jakby nigdy nie miał umrzeć, po czym umiera, tak naprawdę nie żyjąc."
Więcej Polaków ginie z własnej ręki niż w wypadkach drogowych
Od 1991 r. liczba samobójstw w Polsce waha się w granicach 4-5 tysięcy samobójstw rocznie jednak od 2013 r. liczba ta przekroczyła 6 000 samobójstw w ciągu roku. Biorąc pod uwagę fakt, że Polska się wyludnia (wiele osób wyjechało za granicę) można świało wyciągnąć wniosek, że liczba ta rośnie (przynajmniej w ostatnich latach). W 2014 roku odnotowano najwięcej jak do tej pory, bo 10207 zamachów samobójczych, z których 6165 zakończyło się zgonem. Oznacza to, że każdego dnia 2014 roku życie próbowało sobie odebrać około 25 Polaków, z czego 15 prób zakończyło się śmiercią. Do samobójstw najczęściej dochodzi w mieszkaniu lub budynkach gospodarczych. Następne w kolejności są piwnice i strychy , a także parki i lasy. Najwięcej samobójców znajduje się w przedziale wiekowym 20-35 lat. Samobójstwa popełniają blisko sześciokrotnie częściej mężczyźni niż kobiety. Wśród sposobów na odebranie sobie życia najczęściej wybierane są powieszenie, skok z wysokości, różnego rodzaju samookaleczenia z przecinaniem żył włącznie czy zażycie środków nasennych. Do mniej popularnych sposobów należą rzucenie pod pojazd, topienie, trucie i zastrzelenie. Do najczęstszych przyczyn zalicza się nieporozumienia rodzinne, choroby psychiczne i fizyczne, zawód miłosny i złą sytuację ekonomiczną chociaż w większości przypadków powody te nigdy nie zostaną poznane.
@dreaper: Moim zdaniem chodzi przede wszystkim o czasy w których żyjemy. Wszystko nabrało tempa - kariera, życie towarzyskie, oczekiwania znajomych i rodziny oraz cała tego otoczka. Na portalach społecznościowych każdy ma piękne życie w samych superlatywach, jest szczęśliwy, ma duże dochody i non stop podróżuje. Taki @feuer jest odpowiednikiem tego na wykopie. Podejrzewam, że na pewno większa część ironicznie, ale wydaje mi się że jest pewna grupa wykopków która faktycznie ma owy "ból d--y" o życie w gorącej Azji i j-----e azjatek jak dzik o sosny. Dla normalnego człowieka który ma relatywny kręgosłup moralny czy własne zdanie taki styl życia ani nie imponuje, ani nie wywołuje przesadnego bólu d--y - część z mirków wie co jest pięć i nie potrzebuje przesadnych bodźców do bycia szczęśliwym. A szczęście coraz częściej sobie wypracować. Spora część ludzi mylnie odbiera je poprzez pokazywanie właśnie owej atencji na wspomnianych portalach społecznościowych - faktycznie żyje lajkami/komentarzami/czymkolwiek z nimi związanymi, które de facto maja niewielkie znaczenie. To jest słabe i takie osoby są wewnątrz ogromnie nieszczęśliwe i toksyczne, a pewnie nawet nie zdają sobie z tego sprawy. Nie ma długoterminowego pożytku z próbowania bycia Danem Bilzeranem bo łatwo przesadzić z trybem życia "wygrywa" tak jak i w drugą stronę w zamiłowaniu "przegrywu".
Ale to jest jeden z wielu czynników socjologicznych, dochodzi do tego jeszcze wiele innych. Kolejnym jest tożsamość mężczyzny, która w obecnych czasach jest tak niejednoznaczna i niejasna, że czasem łatwo się pogubić. Kiedyś facet musiał tylko napełniać kabzę i tym zaskarbiał sobie kobietę. Teraz? Zmieniło się podejście facetów do mody, do gotowania, do kobiet, do obowiązków domowych, teraz często nie wiadomo dokładnie gdzie jest miejsce faceta i stąd też imo ogromna dysproporcja i różnice między mirkiem x a mirkiem y.
Następną rzeczą jest coraz to mniejszy brak cierpliwości i umiejętności czekania na cokolwiek. Żyjemy w epoce szybkiego internetu, ale tak naprawdę wszystko jest coraz szybsze - począwszy od podróży, a skończywszy jak na podstawowych sprawach jedzenie. No i oczywiście s--s. A wraz szybkością wzrastają oczekiwania - chcemy mieć wszystko tu i teraz, od razu efekty, łatwo więc bardziej o zawody miłosne czy niepowodzenia
Moja propozycja na zdrową przekąskę do chrupania przed telewizorem lub komputerem: Chrupiąca ciecierzyca o smaku pomidora i ostrej papryki – 2 porcje Składniki: ✔ 2 szklanki ugotowanej ciecierzycy (może być z puszki); ✔ ostra papryka – u mnie kaszmirowa, ale może być jakakolwiek ostra; ✔ czosnek granulowany do smaku (u mnie pół łyżeczki);
Jem mięso, ale czasami lubię zjeść dania strączkowe.
@monkali: zawsze bawi mnie dodawanie takiego tekstu, żeby przypadkiem sobie ktoś coś czegoś nie pomyślał na stronce z randomowymi ludźmi ( ͡°͜ʖ͡°) tak, jakby to, co jesz, miało jakiekolwiek znaczenie w tym przepisie.
poradnik dla nowych into odchudzanie
tldr: jedz mniej niż potrzebujesz i ćwicz, aby zwiększyć deficyt kaloryczny
1. na czym polega odchudzanie?