Mam takie przemyślenie. Kiedy spaceruje po mieście i widzę kogoś kto wygląda jak turysta i szuka czegoś w telefonie (zazwyczaj na mapsach, a jak już ma mapę papierową to w ogóle) oraz rozgląda się w lewo i w prawo to zazwyczaj podchodzę z usmiechem i pytam po angielsku czy się nie zgubił i nie potrzebuje pomocy. Praktycznie zawsze widzę wtedy taką ulgę na twarzy turysty i leci wtedy pytanie o jakieś proste

haabero
















