10 lat temu mieszkałem jakiś czas na miasteczku AGH i wówczas co drugi dzień wychodziłem o 21:00, wracałem 22:00 - 23:00 pobiegać na błoniach i nigdy nikt mnie wówczas nie zaczepił, nie było nic niepokojącego, nawet nie byłem świadomy złej sławy Nowej Huty, maczet, kiboli. Obecnie znów mieszkam w Krakowie na Nowej Hucie od pół roku i zastanawiam się czy takie wieczorne wypady na jogging w różne części miasta w tym na
niedasieukryc















