Kiedy nadejdą czasy, że zamiast szukać w nieskończoność przystojnego, fajnego, ogarniętego, w miarę miłego dla oka faceta i niedzieciatego, będąc po 30-ce, po prostu będzie można złożyć zamówienie na robota z tymi wszystkimi cechami, na których nam zależy? I zaprogramować tak, żeby kochał i nic mu nigdy nie odwaliło? Przecież te związki to jak stąpanie po kruchym lodzie. A jak już jakimś cudem znajdzie się fajny kandydat, to albo ma przychówek, albo

panna_kotta














