Wczoraj byłem świadkiem następującej sytuacji. Siedziałem koło Urzędu Pocztowego. Było 3 minuty po zamknięciu. Z pociągu przybiegł pan, podbiegł do drzwi i zaczął pukać w nie i krzyczeć „Proszę mi dać list, to bardzo ważne!”. Jakaś pani chyba zbliżyła się do szyby - „Błagam Panią ja pokażę dowód, proszę przynieść, ja spieszyłem się jak mogłem!”. W tym momencie Urząd Pocztowy zamknął wszystkie żaluzje. Pan podbił od zaplecza, i pukał, po 10 minutach
WladcaPiorunow












