W niedzielę idę na System of a Down na Narodowym i trochę się jaram. Pamiętam jak w czerwcu 2002 roku, podzas wycieczki do Zakopanego z babcią, postanowiłam kupić sobie kasetę SoaD. Tam był taki sklep muzyczny przy Krupówkach. Schodziło się po schodkach, ja byłam nieśmiałą czternastolatką i byłam się zejść do tych czeluści. Jeszcze na murku przed wejściem siedział jakiś zblazowany metal i omiatał gniewnym wzrokiem przechodniów. I ja tam zeszłam, typ
@Kamienie: Był w pytę sklep i to bardzo dobrze wyposażony, potwierdzam. Bylem tam z kumplami w czasie wycieczki klasowej jakoś pod koniec lat 90 i też zrobił na nas duże wrażenie ( ͡°͜ʖ͡°)
Jak patrzę na niego to widzę wszystkich tych durniów z mazowieckiej etc. z nabrzmiałymi dżinsami i koszulkami lui witą, z kołczanem albo nerką, oczywiście wielkie okulary. Wypindrzeni jak k---y na targach branży oświetleniowej (albo Mati Borek - ten sam typ człowieka). Jeśli nie latają, to zapewne są przedstawicielami czy innymi handlarzynami garnków.
Jakie procesy myślowe muszą w tych pustych głowach zachodzić, żeby stać się takim łukaszkiem
W Kazachstanie niby szisza zakazana w knajpkach od lat (dozwolona tylko w prywatnych miejscach jak mieszkanie czy ogródek) ale mają to gdzieś i normalnie w w wielu lokalach podają. Pozdro z Ałmatów.
To jeden z tych biznesów, które kiedyś stanowiły typowy krajobraz polskich dróg, a dziś, w świecie zglobalizowanych sieci gastronomicznych, można je wymienić na palcach jednej ręki.
Pan Jerzy, czyli SZEF, prowadzi Bar Szaszłyczek od kilkudziesięciu lat. W menu: typowe przydrożne jedzenie, żurek, grochówka, schabowy z frytkami, no i oczywiście, jak nazwa baru wskazuje - szaszłyki. Ceny niskie - kawa za szóstkę, kiełba z grilla za 12 zł, zupa od 6 (barszcz) do 15
Pamiętam jak w czerwcu 2002 roku, podzas wycieczki do Zakopanego z babcią, postanowiłam kupić sobie kasetę SoaD. Tam był taki sklep muzyczny przy Krupówkach. Schodziło się po schodkach, ja byłam nieśmiałą czternastolatką i byłam się zejść do tych czeluści. Jeszcze na murku przed wejściem siedział jakiś zblazowany metal i omiatał gniewnym wzrokiem przechodniów.
I ja tam zeszłam, typ