Co się o------o... Mój kumpel posłał dziecko do gimnazjum, 1sza klasa. Jako że jest człowiekiem kontaktowym i swojego rodzaju społecznikiem, zgłosił się z miejsca do rady rodziców szkoły. Od niedawna jest skarbnikiem, który "trzyma" kasę wpłacaną na bodaj komitet rodzicielski, czy jak się to teraz nazywa. Parę dni temu odebrał telefon (zdaje się, od przewodniczącej RR, trzydziestoparoletniej kobiety): - Panie ..., potrzebna będzie pewna kwota, bo trzeba pójść do Pani Dyrektor, no i wie Pan, kwiaty i jakiś upominek trzeba dać... Kumpel nie wie o co chodzi, odpowiada: - Ale o co chodzi, na emeryturę idzie, czy co? - Nie, no jak to, przecież zwyczaj jest, że do Pani Dyrektor zawsze przed świętami idzie delegacja z bukietem i upominkiem., oj jakiś drobiazg, wie Pan, tak ze 200 złotych.... Kumpel facepalm, impulsywnie zareagował, pyta czy to są jakieś jaja że do dyrektorki, jak do jakiegoś cara się chodzi hołdy składać? Różowa równie impulsywnie, że co on sobie wyobraża, PRZECIEŻ TO TRADYCJA, i PANI DYREKTOR TRZEBA PODZIĘKOWAĆ i co on w ogóle to ona nawet nie! On na to, że pomijając jego rolę skarbnika, to on jako rodzic, który się zrzuca na tzw. potrzeby klasowe/szkolnie, nie życzy sobie żeby pieniądze marnować na lizanie czterech liter dyrektorce i "p--------ł" słuchawką. Od tamtej pory, trzyma się hardo swojego zdania, kobita do niego dzwoni, pytając CZY PAN PRZEMYŚLAŁ, on jej odpowiada że jak najbardziej. O ile dostał kilka telefonów, że dobrze robi, to niestety przeważają takie typu:
Ten kawałek ma pięć k---a lat, a brzmi jakby był wydany maks 2 lata temu. GOT THE PURPLE DRANK, GOT THE YELLOW DRANK #rap #muzyka #schoolboyq #asaprocky
#humorobrazkowy
źródło: comment_l0p4AeuToN6fGF93o1eMBF7Il4I8RuG1.jpg
Pobierz