#mcdonalds kiedyś jak jeszcze pracowałem w maku, to tak na dwa tygodnie wcześniej przed nową ofertą była informacja dla pracowników. Mam nadzieję że o nowym drwalu dowiemy się tutaj z pierwszej ręki
A to utwór, do którego wczoraj nawiązała reprezentantka Luksemburgu. Świetnie się zestarzał, nawet teraz brzmi bardzo dobrze, mimo tego, że minęło 60 lat.
@choochoomotherfucker: Mówić można wszystko, wygląda na imprezowiczkę, ale taką z porządnych klubów, z dobrą klubową muzyką, a piosenka też raczej nieprzypadkowa, ale dla mnie to plus jak najbardziej. Chodzenie do klubów to spoko sprawa.
@omnitorbi: A po co grubą? Może kolega mimo słabej genetyki dba o siebie, jest ambitny, trzyma dietę, chodzi na siłownie i jeszcze regularnie biega. Po co ma ma sobie zawaracać głowę kimś kto wyraźnie o siebie nie dba i mu na niczym nie zależy.
Tak właśnie wasze normickie myślenie działa przeciwko wam xD
@tatiq02: W moim też, niestety nie umiem dostosować się do dynamiki rozmowy i wykazać wystarczającym zaangażowaniem, w takich sytuacjach dopada mnie derealizacja. Zbyt trudne to dla mnie by wejść w taką rolę, jestem zbyt przymulony ehh
@skunior Generalnie duży plus choć z początkowego zapału niewiele zostało, bardziej to już była rzemieślnicza praca nad sobą. No i trochę wolno to wszystko ale nigdy nie byłem dynamiczną osobą ( ͡°͜ʖ͡°) Tak w skrócie: - 1,5 roku po zmianach poznałem swoją przyszlą zonę - międzyczasie zauważalny wzrost moją osobą u kobiet - 2 lata po kupiłem mieszkanie na kredyt - 3 lata po przekwalifikowalem się na pracę która mnie bardziej
No i jak zwykle. Przychodzi nowa osoba do kołchozu, parę dni i ze wszystkimi się zna. A ja tobie tu z 7 lat i mnie prawie nikt nie wie jak mam na imię. Ale ta nowa osoba pewnie musiała napierdlac na tarapie że potrafi tak w kontakty międzyludzkie i na pewno włożyła w to mnóstwo pracy a nie że przyszło to samo z siebie i zdobywanie kolegów to dla niej czynność tak
@Sandevistan ja też mam problem w kontakcie z ludźmi. Czesto wbrew sobie zagadam. To co mi zawsze pomagało to jak otwarta osoba wychodziła do mnie z kontaktem.
A terapia to swoją drogą. Ja u siebie musiałem gadać dzień w dzień przez 27 miesięcy. Z początku pod rygorem oddziaływań korekcyjnych (pompki, przysiady, bieganie w drelichu, pisanie wypracowań, brak papierosa), a potem jakoś już samo szlo
Komentarz usunięty przez autora