Rozmawiałem właśnie z sąsiadką rosjanką, która zna kogoś kto był w Stanach, i ten ktoś ma ciocię w Petersburgu. Podobno po akcji z Wenezuelą całe osiedle u nich trzęsie się i boi, że przyleci Pan Jankes swoim F-35, wypuści Tomahawki, a pijani operatorzy rosyjskiej obrony przeciwlotniczej, o ile będą w stanie ustać, to i tak tylko go zadrapią, bo czym jest takie S-400 w stosunku do nowoczesnej armii hegemona. Źle to wygląda
Leher


















