Eh, przypomniała mi się Ambasada Nilfgaardu w Beauclair z Krwi i Wina. A dokładnie to niewykorzystany potencjał z nią związany. Gdy po raz pierwszy ją zobaczyłem, miałem nadzieję, że będzie tu jakiś fajny wątek polityczny, albo, że ambasada jakoś związana będzie z głównym wątkiem fabularnym dodatku. Tutaj przypomniało mi się od razu zadanie z Ambasadą Thalmoru ze Skyrima będące jednym z bardziej przypadających mi do gustu zadań w głównej lini fabularnej. Miałem
@Kozikiewicz: to samo miałem. Szkoda, ze nie zostala wykorzystana. Miałem takie same przeczucie, ze bedzie chociaż jeden quest z nią związany a tu nic. No, ale może w next-gen coś dodadzą... ( ͡°͜ʖ͡°)
Od jakiegoś czasu regularnie miewam sny o tym, że znowu jestem w szkole. Albo w wersji, że znowu jestem w tym wieku i normalnie jako uczeń po prostu tam chodzę albo też w wariancie, że z jakiegoś powodu mnie odesłano do szkoły i muszę tam obecnie chodzić. Ale zawsze pojawia się tam określony motyw - nieprzygotowania lub spóźnienia. Albo orientuję się, że nie mam jakiegoś zeszytu do czegoś, albo nie wziąłem w
Tylko raz spotkałem osobiście na swojej drodze życiowej przegrywa większego niż ja.
Było to w gimnazjum, gdzie przez pierwszy rok byłem z nim w klasie. Generalnie typ z nieciekawą sytuacją w domu, wyraźnie nieprzystosowany społecznie, oczywiście bez grama urody, uroku osobistego i niezbyt bystry.
Aczkolwiek on funkcjonował inaczej, niż modelowy przegryw w jego wieku. Zamiast być zamkniętym w sobie, cichym dzieciakiem, on co chwila odwalał dziwne akcje, rzucał głupimi tekstami, generalnie w------ł całe otoczenie, włącznie ze mną, a także łącznie z nauczycielami, którym rozwalał często lekcje i z którymi wchodził w dziwne dyskusje. Ogólnie był, jak już wspomniałem, naprawdę mocno nieprzystosowany, ale nie miał w sobie tego elementu mocnej nieśmiałości i niedynamiczności, dzięki którym może by tego nie okazywał. Albo okazywał mniej konfliktowo. Teraz to człowiek już widzi, że to było poszukiwanie przez niego desperacko uwagi, wtedy się tak o tym nie myślało.
Przypomniało mi się, jak bardzo w wieku nastoletnim poczucie alienacji i wyobcowania były napędzałe u mnie różne pogadanki o "problemach młodzieży". Czy to organizowane w szkole, czy to puszczane w mediach.
Wiadomo, o czym były te pogadanki i o jakich problemach mówiono. Eksperymenty z używkami, ryzykowny s--s/lęk przed pierwszym seksem, jakieś sprawy związane z dojrzewaniem biologicznym, trudności w odmawianiu grupie rowieśniczej. Oczywiście nic z tych rzeczy to nie były problemy dotykające wyizolowanej
Posty regularnie pojawiające się na tagu: "jestem śmieciem i nigdy nie będę kochany, pogodziłem się z tym, że nie dla mnie związek i rodzina (╯︵╰,)"
Normiki w dyskusjach o przegrywach: "Te przegrywy to jakieś toksyczne narcyzy, ktorym się wydaje, że są najwspanialsi a kobiety nie umieją tego dostrzec, im się wydaje, że modelka im się należy i są wielce zdziwieni i oburzeni, że kobiety nie padają im do
@Kozikiewicz: Z tym bywa różnie. Ja bym to podzielił na inceli i przegrywów.
Przepraszanie że żyję jest domeną wielu przegrywów, którzy wpadli w błędne koło gdzie uważają że są śmieciami i nie mają szans na dobre życie i związek z jakąkolwiek różową.
Ale zauważyłem że jest też grupa inceli którzy uważają że oni chcą tylko szarej myszki 6/10 (zazwyczaj jest to laska 8/10 a sami są np 4/10), do tego
Kilka dni temu ukończyłem gierkę "Hand of Fate2", więc pomyslałem, że naskrobię taką mini-recencję w punktach, co tu było dla mnie na plus, co niekoniecznie. Zwieńczoną przy okazji moją osobistą oceną tego tytułu. Może akurat kogoś zainteresuje.
Co było na plus? -Sam koncept gry. Połączenie karcianki z przygodówką i RPG, chyba tak to można określić. Sam zamysł kolejnych wyzwań, do których dobieramy sobie karty i w których przesuwamy się po nich do przodu w swojej karciankowej podróży do celu, jednocześnie zdobywając wyposażenie, walcząc i robiąc wiele innych rzeczy jest niebanalny i nietuzinkowy, czyni grę na swój sposób wyjątkową. Przechodzenie różnych misji z różymi zestawami kart też potrafi dać sporo frajdy.
-Fabuła i klimat. Klimat może wydawać się zwykłym, generycznym fantasy, ale mnie kupił. Dobre zrównoważenie tego co mroczne, klasyczne oraz lekko humorystyczne. Soundtrack też fajnie to podkreśla. Mi przyjemnie zagłębiało się w świat gry. Fabuła, choć nie jest jakoś wybitnie rozbudowana i stanowi tylko tło dla rozgrywki, przypadła mi do gustu. Wątek Uzurpatora, który po wydarzeniach z części pierwszej wszedł w posiadanie potężnej "Gry życia i śmierci" i rządzi przez to tyranicznie sporą częścią świata, a którego na spółkę z Rozdającym (który tym razem, w przeciwieństwie do 1 części występuje raczej w roli naszego sojusznika, a nie wroga czy rywala) próbujemy powstrzymać poprzez tę właśnie grę... mi osobiście się to podobało, choć ewidentnie jest tylko tłem do rozgrywki i nie odgrywa jakiejś znaczącej roli, spokojnie można cieszyć się grą nawet nie wiedząc, o co chodzi. Z takich wątków pobocznych, historie towarzyszy również są całkiem przyjemne w poznawaniu.
Słyszeliście kiedyś tę super mądrość normictwa o próbach nawiązywania relacji z kobietami, któa brzmi "zaproś ją gdzieś/startuj do niej, co złego może się stać, w najgorszym przypadku powie nie". Zapewne słyszeliście.
Normiki w to wierzą, bo dla nich serio tak to działa. Oni są przez ludzi wokół siebie uznawani za pełnoprawnych uczestników sfery życia jaką są związki i relacje damsko-męskie, więc mają przyzwolenie na takie próby, co najwyżej faktycznie im się odmawia.
Ale jeśli jest się przegrywem postrzeganym przez innych jako s---------a, która nie ma w oczach innych wstępu do tej sfery życia i powinna sobie zapamiętać, że nie powinno jej nawet przyjść do głowy męczyć swoim zainteresowaniem normalnych ludzi no to wtedy wygląda to inaczej. Wtedy poza słynnym "powiedzeniem nie" możesz liczyć na obśmianie, czy to w twarz czy za plecami, mogą być próby robienia Ci pod górkę we wspólnym środowisku (a jaśli kogoś znasz nie z aplikacji randkowej to raczej masz to wspólne środowisko) i antagonizowania innych przeciwko tobie czy ośmieszania Cię, a jeśli będziesz się z tą osobą jeszcze gdzieś stykał, to musisz być gotowy na ewentualną kosę.
Mi raczej chodziło w moich opisach o reakcje na osoby, które są tak źle odbierane przez otoczenie, że do spotkania nawet nie dochodzi, bo już od samej propozycji reakcją jest tylko zmieszanie przemieszane ze wstrętem i natychmiastowa odmowa
Musisz wyczuć czy masz jakiekolwiek szanse. Z pewnością żadna różowa nie zgodzi się na spotkanie, jeżeli słabo Cię zna ze szkoły czy pracy - chyba, że właśnie chce Cię poznać. Pomijam
Spośród gier strategicznych na swój sposób specjalne miejsce w moim sercu ma Battle for Wesoth. I to głównie przez nostalgię z czasów, kiedy pykało się w to za dzieciaka. A za dzieciaka bardzo chętnie w to grywałem, i to wbrew pozorom wcale nawet nie dla samej rozgrywki (kiepsko mi w tę gre szło i lekko irytowała mnie losowość podczas starć między jednostkami), ale bardziej dla dwóch naprawdę mocnych punktów tej gierki: 1.Jednostki
@Kozikiewicz: Nadal dostępna jest za darmo a nawet open source. Lepsza niż Heroes3. Daje potężną dawkę taktyki. Często w większych misjach jednocześnie trzeba robić front opóźniający w jednym miejscu a z drugiej strony się przebijać i to musi być skoordynowane. Masz element zdobywania i ochrony wiosek dających złoto oraz leczących jednostki, czyli granie dynamiczne szybkimi jednostkami aby je zdobyć przed wrogiem.
Przeszedłem chyba wszystkie kampanie single. Wiele misji do tej pory utkwiło mi w pamięci. Na przykład obrona miasta Wesnoth przed Nieumarłymi to majstersztyk gry taktycznej bo atakują ze wszystkich stron i jednocześnie trzeba wypuścić szybki kontratak aby ich powstrzymać. Trzeba to zgrać nawet z porą dnia bo w tym systemie takie rasy jak nieumarli mają bonus w nocy. Za to ludzie w dzień. Elfy są
Tak szczerze to naprawdę trzymam kciuki za remake Gothica i mam wielką nadzieję, że projekt ten nie spadnie gdzieś po drodze z rowerka. I to nawet mając świadomość, że tam będzie tyle zmian, że pewnie wcale nie zostanie tam wiele z oryginalnego Gothica.
Ale nie jest to dla mnie jakimś problemem. Tak długo, jak z oryginału zostanie choć trochę, tak, żeby można było poczuć, że jest to w jakimś stopniu oparte na
Nie tyle drewniane mechaniki co wysoki poziom trudności z nich wynikający, taki Risen już nie był drewniany(no może poza animacjami xD), a był praktycznie tak samo przyjemny jak goticzek. Bardzo chciałbym żeby remake poszedł tą drogą. Gra dopracowana, grywalna, ale raczej nieprzystępna, i z wysokim poziomem trudności.
Wiem, że zabrzmi to jak jakieś januszowe p---------e, ale naprawdę współczuję dzieciakom, które wychowują się na influencerach i na tworach typu Ekipa Friza.
Sama treść przekazywana w ich materiałach to jedno. Dużo już napisano o tym, że są to często niezbyt inteligentne treści lansujące też często pusty, celebrycki styl życia i pokazujący influencerów jako osoby idealne z idealnym życiem. Na ten temat nie ma co się powtarzać.
Ale jest też moim zdaniem jeszcze jeden problem z takimi treściami. A mianowicie spore zatarcie granic między fikcją, pozą i rzeczywistością. Kiedy 15-20 lat temu ówczesne dzieciaki chłonęły w kwestii rozrywki głównie telewizję, to tam jednak była zawsze jasność, że to tylko fikcja, że nawet jeśli występują tam ludzie to są tylko w jakichś rolach na potrzeby danej produkcji. W przypakdu np. właśnie takiej Ekipy (oraz wszystkich inncyh infuencerów, ale na ich przykładzie opisuję, co mam na mśli) tego nia ma. Na każdym kroku jest podkreślane, że to wszystko jest przecież takie prawdziwe, uczestnicy tego i pokrewnych projektów występują po prostu jako oni, przedstawiając to tak, że są w internecie po prostu sobą, nie ma żadnych ról i granic, za którmi jest już wiadomo, że "okej, tu jest tylko granie pod filmy i rozrywkę". Tak, dorosły człowiek to wyczuje, ale nie 9-letni dzieciack będący głównym odpiorcą takich treści. Do bólu podkreślana była rzekoma szczerość i bliskość ich relacji oraz wszytskiego, co pokazują.
@Kozikiewicz: Z tymi 9 latkami to masz rację. Dziecko znajomej ma 8 lat i ciągle nie tylko ogląda Ekipę, ale też o niej mówi - czy to w domu czy na dworze z kolegami. Ostatnio na prezent chciał ciuchy z Ekipy ale tej oryginalnej i pokazał z jakiej strony. A tam te rzeczy wcale tanie nie są. Poza tym na pytanie kim chcesz być w przyszłości odpowiedz jest jedna -
Okropny to moment dla przegrywa kiedy wchodzi w ten etap, gdzie jego rówieśnicy już na poważnie startują z żcyiem rodzinnym. Biorą śluby, niektórym rodzą się dzieci, zaczyna się poważne planowanie wspólnej przyszłości, gdzie zamieszkać, czy budować dom itp. Uczucie dystansu jaki dzieli Cię od tych osób jest naprawdę na swój sposób... wyjątkowe. Bo to jakiś kosmos. Oni mają dzieci, żony/mężów, a ty nawet na rękę nie trzymałeś i raczej nigdy trzymać się
@Kozikiewicz: k---a, dokładnie. To poczucie wyobcowania gdzie ja się zastanawiam jak i gdzie kogoś w ogóle można poznać, a inni już od dawna mają dziewczyny i aktualnie jest sezon na śluby.
Nie raz i nie dwa widziałem już normickie pisanie pod postami z tego tagu, że na opinię przypadkowych ludzi trzeba mieć w------e. "Co Cię obchodzi, że jakaś przypadkowa baba w autobusie sobie źle pomyślała o tobie, w chuju to miej jak normalny człowiek xD", "Po co ty się przejmujesz opinią randomowych ludzi na ulicy?", "No ale co Cię obchodzi co inni na twój temat pomyślą, po cholerę ty w ogóle interesujesz się opinię losowych ludzi na twój temat". I tym podobne.
I aż naszła mnie ochota na podzielenie się przemyśleniami co do tego. Okej, to oczywiste, że takie przejmowanie się zdaniem nieznaczących dla Ciebie ludzi nie jest najzdrowsze, ale pamiętajmy, że w przypadku przegrywa ma to scecyficzny wymiar, w określony sposób związany z samym przegrywaniem. I dlatego przegryw to osoba podatna na taką troskę o postrzeganie przez byle kogo.
Otóż tak to widze - człowiek to istota społeczna, więc normalnym jest, że chciałby mieć akceptację od innych i czuć, że jest mile widziany w społeczeństwie. Normalna osoba ma w------ę na opinię przypadkowych ludzi, bo potrzebę tą relaizuje wśród znacząych dla siebie osób. Partnerów, znajomych. Normikowi bardzo łatwo mieć w------e na to, że osoba, z którą, dajmy na to zbłaźnił się w rozmowie gdy ta pytala go o drogę uzna go za debila. Bo jednocześnie następnego dnia spotka się ze swoim kumplem i będzie mógł poczuć tam, że przecież tak naprawdę jest wartośiowym człowiekiem pełnym wartościowych cech. Normikowi łatwo mieć w------e na to, że jakaś baba w autobusie aż się skrzywiła na widok jego ubrania myśląc, że olaboga co teraz te młode ludzie noszą. Bo normik po wyjściu z autobusu wróci do mieszkania gdzie jest jego dziewczyna, co przypomni mu, że przecież jest w miarę atrakcyjną osobą, której styl gorszy co najwyżej jakieś mohery.
Normiki: Po prostu bądź sobą ziom! Ja: Po prostu jestem sobą Normiki: Co za creep i przyjeb, od niego trzymajmy się lepiej z daleka #przegryw #rozwojosobistyznormikami
Co jak co w Gothicu 3 ale tę historię z pulpitów to ja uwielbiam. Szczególnie za ten styl wyraźnie wzorowany na stylu biblijnym. Na swój sposob świetnie buduje to klimat i przy okazji wprowadza trochę informacji co do otaczającego nas świata gry. Plus bardzo podoba mi się fakt, że za ich czytanie dostajemy premię do prastarej wiedzy, co nie tylko daje jakiś realizm związany ze wzrostem naszej wiedzy, ale też mamy jakąś
@Kozikiewicz Bo Gothic ogolnie dobra giera. Dla mnie najwiekszym minusem jest nie tyle fabula czy pusty swiat, co kijowy system walki. Magiem spam kuli ognia i obszarowki a wojownikiem lewy myszy. Klimat spory ale inny w przeciwienstwie do G1/G2. Miedzy innymi te tabliczki
@Kozikiewicz: z wycieczek zagranicznych to byłem raz przez jeden dzień we Lwowie, raz przez godzinę na Słowacji i chyba dwa-trzy razy na Zaolziu. Zagramanica (i wynurzanie się poza mój wygldny k--------k w ogóle) są nie dla mnie, czułbym się nieswojo.
źródło: comment_1662813306iQ37f8lDGNNaAnIbTvSxA7.jpg
Pobierz