Czy ktoś poruszał temat relacji między wiedzą naukową a potoczną? Chodzi mi o to, kiedy rozważania potoczne przykladowo na temat tęczy przechodzą w naukę.
Żeby być prawdziwie wolnym, nie można mieć żadnych cech charakteru. Rozważmy oklepany przykład znalezionej walizki z pieniędzmi. Myślę, że dosyć powszechnie przyjęte jest, że osobę, która z premedytacją ją sobie przywłaszczy powodowana silną presją psychiczną, żeby mieć więcej pieniędzy, można uznać za zniewoloną. Moim zdaniem często pomija się to, że zachowanie uczciwe może być często spowodowane przez podobne stany, co przywłaszczenie walizki. Ktoś może po prostu odczuwać bardzo silną konieczność oddania walizki
@BRTM: rownie dobrze mozesz podejsc do tej sprawy w ten sposob, ze jestes zniewolony bo musisz jesc, spac itp itd. Moralnosc i sumienie to cos co ludzie maja zaszczepione (pomimo oczywiscie wyjatkow)
@BRTM: Myślę, że większość czynów, które wykonujemy w życiu nie jest wolnych, co nie oznacza, że wolność nie istnieje. Nasze czyny są podyktowane nie tylko naszym charakterem, często wynikają z przyczyn, o których nie mamy pojęcia. Przykładowo, kiedyś byłem na zajęciach z #psychologia , wylosowaliśmy sobie jakieś karteczki i przykleiliśmy do czoła, ja nie wiedziałem, co jest tam napisane, inni tak. Usiedliśmy w kółeczku i rozwiązywaliśmy jakiś problem.
Z oświeceniem jest obecnie taki problem, że do oceny jego stosuje się obecne standardy racjonalności, podczas gdy innym epokom daje się fory. Oczywiście można stwierdzić, że to wina samych oświeceniowców i ich bardzo krytycznego (często niesłusznie) podejścia do epok wcześniejszych.
Czytam sobie "Filozofuj" i z uwagą przeczytałem, artykuły o teorii Kripkego (Czy królowa Elżbieta II mogłaby mieć innych rodziców?; O konieczności pochodzenia). Mimo, że wydaje mi jego teoria całkiem zgrabna, to dostrzegam pewne wady. Mianowicie nie mam pojęcia, co w jej ramach począć z obiektami identycznymi Jestem w stanie wyobrazić sobie, że w danym świecie możliwym istnieje dwóch IDENTYCZNYCH Arystotelesów (bynajmniej nie mam na myśli bliźniaków, chociaż to też ciekawa sprawa), spełniających
Jestem w stanie wyobrazić sobie, że w danym świecie możliwym istnieje dwóch IDENTYCZNYCH Arystotelesów
@BRTM: Ja tam tego esencjalizmu nigdy nie kupowałem, ale akurat tutaj łatwo zrobić magiczną sztuczkę i stwierdzić, że jeżeli A jest identyczne z B, to numerycznie muszą to być te same obiekty. W przypadku ludzi jest to o tyle łatwe, że dwóch Arystotelesów nie znajdowałoby się jednocześnie dokładnie w tym samym miejscu, toteż niektóre zdania predykatywne
Przeczytałem ostatnio "Dylematy ewolucji" Hellera/Życińskiego i mam mieszane uczucia. Na pewno plusem książki jest popularyzowanie wiedzy o termodynamice nieliniowej (która popularnonaukowo jest zaniedbana, bo fizyka kwantowa i teoria względności są dziwniejsze, a co za tym ciekawsze). Na uwagę zasługuje też niezły przegląd zagadnień związanych zhistorią biologii oraz z pewnymi kontrowersyjnymi teoriami, jak np. socjobiologia. Natomiast rozczarowała mnie część filozoficzna. Nie trafiło mi do gustu posługiwanie się ewolucją, żeby udowodnić bodajże trzecią drogę
Ale na pytanie o to skąd gatunki się wzięły nie mogą odpowiedzieć. To przekracza granice nauki. I dlatego właśnie początki zostały nam objawione w Księdze Rodzaju. Gdyby nie objawienie, musielibyśmy uznać za Arystotelesem, że świat i gatunki są odwieczne.
Bardzo ciekawe wydaje mi się wykorzystanie dorobku filozofii nauki w filozofii prawa (pewnie ktoś już na to wpadł). Teza Duhema-Quine'a a się prosi by wykorzystać ją w analizie rekonstrukcji przestępstwa. To samo można także napisać o falsyfikacjonizmie. Sensowne wydaje mi się też wykorzystanie pojęcia paradygmatu badania, w jaki sposób powstaje prawo. Pewnie jeszcze dałoby się znaleźć mnóstwo przykładów.
"Myślę, więc jestem" miało w teorii obalać scecptycyzm. Mam pewien problem z tym twierdzeniem. Mianowicie odnoszę wrażenie, że nie tyle ja myślę, co moje myśli biorą się znikąd. Skoro kartezjański demon mógł wygenerować cały świat, to dlaczego nie mógłby po prostu wtłaczać danych myśli do danego umysłu? Oczywiście nie jest to pełny sceptycyzm, ponieważ zakładam, że istnieje jakiś nośnik myśli. Pytanie tylko, czy myśli są generowane przez niego samodzielnie.
Skoro kartezjański demon mógł wygenerować cały świat, to dlaczego nie mógłby po prostu wtłaczać danych myśli do danego umysłu?
Tyle że to nadal pozwala zachować konkluzję, na której zależy Kartezjuszowi. Jeśli demon miałby wtłaczać myśli do umysłu, to ten umysł musiałby istnieć, aby demon miał gdzie wtłaczać.
Dosyć ciekawy kurs pojawił się na Copernicusie. Cenię sobie stronę Sadego, więc przyjrzałem mu się bliżej. Po dwóch odcinkach jestem zadowolony, chociaż osobiście wyeksponowałbym bardziej kilka postaci ledwie wspomnianych i dodałbym co nieco i kilku innych. Oczywiście zdaje sobie, że rys historyczny jest tylko wstępem do właściwych rozważań filozoficznych, co lekko osłabia mój zarzut. Niestety profesorowi dosyć często zdarzają się przejęzyczenia, co może prowadzić do nieporozumień, gdy traktuje się kurs jako podcast
Czy istnieją wielkie różnice między wielkimi systemami monoteistycznymi a światem opisanym w "Roku 1984"? Wydaje mi się, że nie. W obu przypadkach mamy myślozbrodnię, nowomowę, kontrolę Wielkiego Brata, odpowiednik partii, kontrolę nad prawie każdym aspektem życia.
Rozwinąłbym temat bardziej, ale nie mam niestety czasu.
@BRTM: Trochę tak, ale dużo więcej podobieństw widzę między współczesną Wielką Brytanią(resztą zachodu też) a książką, której akcja w sumie też dzieje się na terenach UK.
"Nie poprzestając na tym, uważają ci twórcy nowych a bezpodstawnych teorii, że literalny sens i wykład Pisma świętego tak starannie, pod czujnym okiem Kościoła, opracowany przez bardzo wielu wybitnych egzegetów, powinien ustąpić miejsca nowej egzegezie, której dają miano symbolicznego i duchownego tłumaczenia. Przez taką egzegezę mają nadzieję to osiągnąć, że Pismo święte starego testamentu, które rzekomo po dziś dzień jest w Kościele źródłem zamkniętym i skarbem
Wielokrotnie spotykam się, z twierdzeniem, że Kościół symbolicznie traktuje Księgę Rodzaju i robi tak od 2000 lat. Być może jest to prawda, ale dotyczy dosyć mało istotnych kwestii, jak na przykład tego, ile trwało stworzenie świata. Natomiast mam inne pytanie: czy latach 400 - 1900 istnieli poważani chrześcijańscy teolodzy, którzy uważali,że: - Adam i Ewa to tylko symbole - szatan w postaci węża nie skusił Ewy, to tylko taka przypowieść - nie istniał Eden i drzewo poznania
Dosyć ciekawy tekst. Wprawdzie cały tekst jest marudzeniem, dlaczego złe "elity" nie chcą wykorzystać swoich zdolności, aby służyć kulturze prostego człowieka, ale należy zwrócić uwagę na jedno: w tekście wprost przyznano, że ci młodzi wykształceni z wielkich miast dysponują umiejętnościami, których nie posiada ten słynny prosty człowiek, zatem za byciem wykształconym nie idzie tylko papierek, ale realne umiejętności, co jest dla mnie szokiem, gdyż ironiczne odnoszenie się do wykształcenia wielkomiejskich liberałów
@BRTM: Jak byłem w gimbazie i na próbowałem pogodzić wiarę z boga z ewolucją to wpadłem na pomysł że ewolucja toczyła się twoim trybem, a w pewnym momencie po prostu bóg tchnął w małpę duszę i stał się adam i stała się ewa.
Wiem, głupie, ale pomogło utrzymać mi wiarę jeszcze przez kilka lat.
@Cepion: można uznać Jezusa za Syna Człowieczego w rozumieniu, że przyszedł już do ludzi jako pierwszy czlowiek. Mozna mówić o daniu szansy ludziom na zbawienie- nieśmiertelność duszy, która może kontynuować swoje życie po śmierci cielesnej. W odróżnieniu od wcześniejszych istnien, które mogły rodzić obawy co do swojego człowieczeństwa przez niski stopień rozwoju. Sam wątek Adama i Ewy był tak naturalny dla ponad XX wieków czytelników Pisma jak dzisiaj teoria ewolucji,
Słowo "bambinizm" obecnie stało się usprawiedliwieniem okrutnego traktowania zwierząt. W każdej dyskusji na ten temat pojawia się post typu: "blablablabla bambinizm blablablabla" i uważany jest za magiczne zaklęcie, które sprawia, że automatycznie dyskusja jest wygrana.
@BRTM: W sumie tak samo jak "argumentum ad Hitlerum". Nigdy nie zrozumiem dlaczego zauważenie podobieństw do kształtowania się i rozwoju pewnych zjawisk w okresie III rzeszy miałoby być niewłaściwym argumentem. Bo jakiś facet tak sobie kiedyś napisał? wtf?
#filozofia