@Lukas77986: Mam nadzieję że nie była to jego rodzina (matka / żona / siostra / ... ). To byłby istny masochizm gdyby któraś z nich brałaby w tym udział ...
Ekshumacja jest bez sensu, podobno już zawsze jak wspominasz sobie tą osobę to nie pamiętasz jej jak żyła, tylko jak leży w grobie w stanie rozkładu. Po co się to robi?
hmm teraz sobie tak myślę... Sam zamierzam się skremować, ale co zrobić z nagrobkami swoich dziadków, rodziców, utrzymywać je do końca mych dni? czy to nie trochę bez sensu? Moje dzieci też będą utrzymywać groby moich dziadków, swoich pradziadków? Z jednej strony bez sensu wyrzuca się pieniądze, z drugiej to jednak jakiś ślad po kimś z rodziny - rodowód. Kolejną rzeczą jest poszanowanie woli przodków którzy chcieli być pochowani, pewnie chcieli też
@goromadska: Pamięc o nas istnieje tak długo, jak długo jesteśmy w pamięci naszych bliskich. Kawałek kamienia nie uchroni nas przed zapomnieniem. Pełno jest dziś grobów, na których nikt nawet znicza nie zapali. Ale czy po śmierci będzie Cię to w ogóle interesowało...?
@gelo007: Nie mam to gdzieś, ale nie chciałbym na przykład aby moje dzieci miały mi za złe że wszyscy idą na cmentarz do dziadków a ich dziadowie zostali rozsypani.
byłem świadkiem ekshumacji swojego ś.p. dziadka... po ponad 20 latach leżenia trumny bezpośrednio w ziemi... znacznie mniej w całości się zachowało... głównie kości piszczelowe i strzałkowe oraz oczywiście czaszka... największą niespodzianką okazał się jednak fakt że pod nim, trochę głębiej leżały jeszcze dwa inne ciała... prawdopodobnie znacznie starsze... grabarze twierdzili że pochowane pewnie w czasach I wojny światowej jeszcze... oczywiście miejscówka ta na cmentarzu została ś.p. babci mojej sprzedana wtedy przez Kościół
@lukaslm: Robotnik miał nie lada zagwozdkę, bo nie wiedział co zrobić z trupem, który się do reklamówki nie mieści. Normalnie to by go dziabli szpadlem, żeby przeciąć na pół, ale przy rodzinie nie wypada, to próbował coś tam złamać truposza, ale ten zbyt dobrze się trzymał ;)
Oglądałem ostatnio jakiś program na NatGeo. Mówili że w jednej kulturze w Ameryce Południowej, groby otwiera się co roku, aby oczyścić kości i pochować je ponownie.
a tak z inne beczki... nie ma co dochodzić się jak w większości powyższych wpisów czy go godziwie w reklamówkę spakowali czy też nie... czy nas pochować w trumnie kiedyś czy w popielniczce... jakie to ma znaczenie dla tej resztki materii (ożywionej już może tylko mikrobami jakimiś)...
lepiej przecież pomyśleć jak żyć do tego czasu, aby było zajebiście na tyle, by w ostatnich swych minutach nie mieć refleksji: "ale zjeb@łęm to swoje
Tak lekko zbaczając z tematu, jak to jest, rozsypywać prochów nie wolno, należy złożyć je w odpowiednim miejscu, ale czy ktokolwiek to kontroluje? A w przypadku ciała? Czy jeśli krewny odbiera denata z kostnicy, a mieszka w dość ustronnym miejscu i nikt "życzliwy" nie zauważy (dobre sobie!), że chowa go w sadzie pod jabłonią, to czy jakiś urzędnik do tego dojdzie?
Komentarze (175)
najlepsze
Zażądaj jeszcze, żeby Twoje prochy wsypali do klepsydry, bo co tak będziesz leżał bezczynnie ;)
To samo sobie pomyślałem. W życiu nie chciałbym być na ekshumacji kogokolwiek z rodziny. Już i tak wystarczająco paskudnym doświadczeniem są pogrzeby.
BTW:ciekawy zapaszek tam musieli mieć...
Od pewnego momentu zastanawiałem się, czy złamią w pół ten tułów czy cały przeniosą.
Komentarz usunięty przez moderatora
Więc mogło to być po kilkunastu- kiludziesięciu latach
lepiej przecież pomyśleć jak żyć do tego czasu, aby było zajebiście na tyle, by w ostatnich swych minutach nie mieć refleksji: "ale zjeb@łęm to swoje
Komentarz usunięty przez moderatora