Nie ma się z czego śmiać. Jeśli jutro Kaczyński stwierdzi, że ogłaszamy stan wojenny w całym kraju, "bo migranci", "bo Łukaszenka" czy tam cokolwiek, to klaskać uszami będą mu nie tylko rzesze pisowców i konfederatów, czy tam jakichś kukizoidów, ale też okazuje się, że bardzo dużą liczba rzekomo od nich wszystkich się odżegnująca. Pisowcy wreszcie znaleźli klucz.
Komentarze (2)
najlepsze