A ja mam od lat lekarza, który traktuje mnie, jak człowieka. Może jest wyjątkowy, ale faktem jest że bardzo go lubię i wiele razy mi pomógł. Nawet wówczas, gdy byłem 'tylko' przeziębiony.
Pamiętam słodki fragment z jakiegoś artykułu. Roztrzęsiony pacjent, którego dziecko zostało fatalnie potraktowane przez lekarkę o niej do innego lekarza (sympatycznego i kompetentnego)
- Ta kobieta ...
- To nie kobieta, to lekarka po studiach medycznych
Kurde XIX wiek jaśnie wielmożny pan doktor a my wiadomo chłopi pańszczyźniani.
Monsun system faktycznie jest zły, ale wszystkiego na niego zwalić się nie da.
Po pierwsze studia są ciężkie i faktycznie mogą się na człowieku odbić i co z tego. Mam w rodzin lekarzy i farmaceutów. Tylko Ci pierwsi przechodzą tą tajemniczą przemianę, o której mówisz. Nagle ich pacjenci (czyli ludzie, dzięki którym mają pracę) stają się tylko dodatkiem do diagnozy, którą jego wysokość lekarz postawi i może nawet nie poinformuje Cię, że
Jestem studentem medycyny. Te studia zmieniają nawet nie wiesz jak bardzo, ale to nie ludzie są źli tylko sytem, który powoduje, że np.: młody lekarz bez specjalizacji bierze 16 dyżurów na oddziale i 10 w pogotowiu, a potem oczekujesz, że bedzie mily i uprzejny.
A propos w XIX w lekarz udzielał porady biednym i niezbyt zamożnym za darmo.
Najbardziej denerwuje mnie to, że lekarz nawet dobrze nie obejrzy pacjenta, a już przepisuje antybiotyki.
Dobre są też pacjentki, które wciskają się do gabinetu bez kolejki krzycząc, że one tylko na chwilkę żeby doktor coś podpisał, a siedzą tam kilkanaście minut. Po czym oczywiście wychodzą jak gdyby nigdy nic, nie mówiąc nawet głupiego przepraszam. Ehm... Szkoda słów...
To, że wp#%%!$!ają się do gabinetu bez kolejki to jeszcze pół biedy. Najgorzej jak się nie upewnią czy ktoś jest w środku i wchodzą. Lekarz kogoś bada, a one trajkoczą co tam chcą od lekarza. To jest dopiero chamstwo i prostactwo. Człowiek chce być w spokoju przebadany przez lekarza, a one na to nie pozwalają. Jeszcze taka baba usłyszy coś o stanie naszego zdrowia i gdzie w takiej sytuacji możne
Zupelna bzdura jest ten artykul, niestety godzi on w uczucia ludzi, wiec kazdy pokiwa glowa.
Mimo, ze sam za rok bede nalezal do branzy medycznej to sam musze przyznac, ze mialem okazje pare razy zderzyc sie z rzeczywistoscia polskich szpitali, ale...
Na ciemnie i obskurne korytarze to mozna narzekac w NFZ, ewentualnie Ministerstwie Zdrowia poniewaz wina lezy po stronie finansowania, a nie lekarzy.
Lekarz to też człowiek. I należy mu się szacunek, chociażby za to co już osiągnął.
Ok do czego zmierzam.. qLa doskonale to ujął - ten artykuł godzi w uczucia ludzi. Na pewno wiele osób spotkało się z "przedmiotowym" potraktowaniem przez służbę zdrowia.. na mysli mam nie tylko lekarzy - chociażby panie w recepcji.
""Dla większości zatrudnionych w sektorze publicznym pacjent to namolne stworzenie, nieposiadające imienia, a co najwyżej kartę." Jakies badanie bylo przeprowadzone w gronie lekarzy nt. podejscia do pacjenta? Poprosze link."
Wyborcza prowadzi właśnie akcję "Leczyć po ludzku", zajrzyj, poczytaj:
Ja w życiu byłem tylko raz u lekarza z nagłym wypadkiem. Miałem paskudnie rozciętą skórę na głowie więc pobiegłem do pobliskiego szpitala. Okazało się, że w tym szpitalu organizują strajk, ale zostałem natychmiast przyjęty a obsługa była miła i profesjonalna (nawet dostałem znieczulenie!).
Obym nie musiał zmieniać zdania o służbie zdrowia...
Za kazdym razem jak jestem w przychodni czy szpitalu, pracownicy sa mili i dbaja o pacjenta. Abstrakcja dla mnie sa rzeczy, ktore tu wyczytuje. Miesiac temu bylem u lekarza i nie dosc ze podczas zabiegu dalo sie pogadac, to wolal nie zapisywac antybiotyku tylko leczyc rane "mechanicznie". Normalni kompetentni ludzie, a moze po prostu mam szczescie?
Nie macie szczęścia!!! Tak po prostu jest! Wyjątkiem są lekarze o których jest mowa w artykule. Wtedy radze zmienić lekarza... Jestem na 6tym roku medycyny, mam codziennie zajęcia z jakimś asystentem lub asystentami, wszyscy są lekarzami. Poznałem ich wielu, naprawdę rzadko spotykam się z lekarzami "ze złym podejściem do pacjenta"!
PS
Że niby lekarze każdemu przepisują antybiotyk? Bzdura kompletna! Uczy się nas i sami to widzimy w praktyce, że antybiotyku należy unikać
Ostatnia wizyta w przychodni, godz. 9 rano, 20 osób przede mną, na oko połowa zdrowa jak ryby (starsze babcie wyfiokowane, pomalowane, wypachnione, chichrające), czas czekania ok. 4h :/ Tata podjechał do mnie, kazał jechać do domu żebym nie doprawiła się w zimnie jeszcze bardziej, zajął mi kolejkę. Zadzwonił jak zostały 3 osoby, podchodzę pod gabinet a tam plejada starych bab zaczyna się po mnie wozić że mnie nie było - i nie
Komentarze (56)
najlepsze
"Rzeczy, które Internet powoli zabija właśnie teraz"
"#7. Respekt dla lekarzy
Nie
Babcia se zmierzy cisnienie i pogada z kolezanka w cieplym miejscu.
W tym czasie naprawde chore osoby czekaja 2 godziny, zarazajac przy okazji innych.
-dawno Pani nie widziałem
-bo wie Pan, chora byłam...
:D
- Ta kobieta ...
- To nie kobieta, to lekarka po studiach medycznych
Kurde XIX wiek jaśnie wielmożny pan doktor a my wiadomo chłopi pańszczyźniani.
Po pierwsze studia są ciężkie i faktycznie mogą się na człowieku odbić i co z tego. Mam w rodzin lekarzy i farmaceutów. Tylko Ci pierwsi przechodzą tą tajemniczą przemianę, o której mówisz. Nagle ich pacjenci (czyli ludzie, dzięki którym mają pracę) stają się tylko dodatkiem do diagnozy, którą jego wysokość lekarz postawi i może nawet nie poinformuje Cię, że
A propos w XIX w lekarz udzielał porady biednym i niezbyt zamożnym za darmo.
Dobre są też pacjentki, które wciskają się do gabinetu bez kolejki krzycząc, że one tylko na chwilkę żeby doktor coś podpisał, a siedzą tam kilkanaście minut. Po czym oczywiście wychodzą jak gdyby nigdy nic, nie mówiąc nawet głupiego przepraszam. Ehm... Szkoda słów...
To, że wp#%%!$!ają się do gabinetu bez kolejki to jeszcze pół biedy. Najgorzej jak się nie upewnią czy ktoś jest w środku i wchodzą. Lekarz kogoś bada, a one trajkoczą co tam chcą od lekarza. To jest dopiero chamstwo i prostactwo. Człowiek chce być w spokoju przebadany przez lekarza, a one na to nie pozwalają. Jeszcze taka baba usłyszy coś o stanie naszego zdrowia i gdzie w takiej sytuacji możne
nieładnie
Mimo, ze sam za rok bede nalezal do branzy medycznej to sam musze przyznac, ze mialem okazje pare razy zderzyc sie z rzeczywistoscia polskich szpitali, ale...
Na ciemnie i obskurne korytarze to mozna narzekac w NFZ, ewentualnie Ministerstwie Zdrowia poniewaz wina lezy po stronie finansowania, a nie lekarzy.
Nie
Lekarz to też człowiek. I należy mu się szacunek, chociażby za to co już osiągnął.
Ok do czego zmierzam.. qLa doskonale to ujął - ten artykuł godzi w uczucia ludzi. Na pewno wiele osób spotkało się z "przedmiotowym" potraktowaniem przez służbę zdrowia.. na mysli mam nie tylko lekarzy - chociażby panie w recepcji.
(Ok
Jakies badanie bylo przeprowadzone w gronie lekarzy nt. podejscia do pacjenta? Poprosze link."
Wyborcza prowadzi właśnie akcję "Leczyć po ludzku", zajrzyj, poczytaj:
Obym nie musiał zmieniać zdania o służbie zdrowia...
PS
Że niby lekarze każdemu przepisują antybiotyk? Bzdura kompletna! Uczy się nas i sami to widzimy w praktyce, że antybiotyku należy unikać
- Ale droga Pani, to u kobiety jest prostata?!
- Ale Pani, a co niby mnie tak boli?"
itd...