Dzień jak co dzień, wieczorem trzeba przygotować sobie coś do pracy na jutro, a że bardzo często robię zdjęcia temu, co jadam a wyszło przyzwoicie to się podzielę.
Ogólnie początkowo miały to być klasyczne placki, ale że wyszło dość gęste, a jeśli możliwa jest rezygnacja ze smażenia, to często rezygnuję - wyszły ciastka. Z podanego przepisu dokładnie sześć sztuk plus jeden mały upierdek na spróbowanie czy dobre.
Dobre.
Mam też nadzieję, że równie sycące, ale o tym przekonam się jutro w pracy (;
Są one wprawdzie dość skromne, na ich przygotowanie nie trzeba zbyt wielu składników, choć oczywiście można je urozmaicić, ale nie jest to konieczne. Ja robiłam je pierwszy raz w życiu, przepis jest całkowicie spontaniczny, ale łatwy o rozbudowanie np o papryczkę jalapeno czy płatki chilli, ewentualnie świeżą zieleninę jak kolendra, szczypiorek czy zielona cebulka.
Ciastka są całkowicie bezglutenowe, bez laktozy, nieskowęglowodanowe i paleo, jednak jeśli nie jest się na żadnej z powyższych diet drogą i gorzej dostępną mąkę kokosową spokojnie można zastąpić dowolną inną. Kokosowa cechuje się dużą absorpcją wody, więc przy modernizacji można zrezygnować z jednego jajka, lub dodać po prostu więcej mąki.
SKŁADNIKI:
- 1 puszka tuńczyka [najlepiej w wodzie lub w sosie własnym]
- 2 jajka [a na zdjęciu tylko jedno :P ]
- trochę cebuli, tak na oko z pół - u mnie zwykła i czerwona, resztki ze śniadania
- 3 pomidory suszone
- łyżka musztardy
- ząbek czosnku
- 2 łyżki mąki kokosowej
- dowolne przyprawy, u mnie ulubiona zielona czubryca
*i czego nie ma na zdjęciu, bo doszło w trakcie - łyżka siemienia lnianego i mała garść migdałów, opcjonalnie + w takim wypadku młynek do kawy
Tuńczyka dokładnie odsączamy, umieszczamy w rondelku razem z cebulą i pokrojonymi pomidorami suszonymi. W filiżance mieszamy jajka, musztardę i przyprawy, wgniatamy czosnek
Mielimy siemię i migdały, całość razem z mąką kokosową wygląda tak:
Łączymy zawartość filiżanki z tuńczykiem i mąkami i mieszamy na jednolitą masę. Całość ma wyglądać tak, łyżka stoi na sztorc. Jeśli jakimś cudem wyjdzie zbyt rzadkie zagęszczamy kolejną porcją mielonego siemienia lub mąką [albo smażymy]
Bierzemy naszą masę w łapki i toczymy kulki mniej więcej takiej wielkości jak na zdjęciu, następnie każdą spłaszczamy i umieszczamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia:
Ustawiamy piekarnik na 180 stopni i pieczemy 10-15 minut w zależności od mocy piekarnika, u mnie wyszło gdzieś z 13 minut. Ciastka od spodu muszą być lekko przyrumienione, choć nie jest to produkt na tyle surowy, aby musiało się mocno przepiec.
I gotowe ciasteczka wyglądają tak:
SMACZNEGO :D
Komentarze (8)
najlepsze
Kurde, jedzenie to taka fajna sprawa, można bez granic kombinować.