swojego czasu jeździł pociąg relacji Zagórz - Chyrów (Ukraina), nazywany przez wszystkich "Rasputinem". Tam to się działo, 2 kursy dziennie i za każdym razem rozkręcany. Skręcać się nie opłacało, bo w sumie tez nie było sensu. Po co sobie roboty dokładać na następny kurs. Tam dopiero próby przemytu odchodziły, wszędzie gdzie się dało, dzwi, między drewnopodobny obiciem wnętrza wagonu, w toaletach, lampy itp. jednym słowem sajgon. Turyści wsiadali do niego tylko po
Zawsze zastanawiałem się, dlaczego na przejściu nie podstawią drugiego składu do którego wsiada się już za kontrolą celną. Ale podejrzewam, że za duże koszty na i tak nie bardzo uczęszczanych trasach.
@bieskid: raz się przejechałem takim pociągiem (inna relacja, ale to bez znaczenia). Fajny widok jak rozkręcają całe wagony, ładują ile wlezie. Potem kontrola na granicy, po której zostaje niezły stos znalezionych fajek. Za granicą pociąg nagle pustoszeje :D
Komentarze (25)
najlepsze
źródło: comment_YeJXQgh50VAXVCeEDfFkPsIjVIKJEbqQ.jpg
Pobierzźródło: comment_RRpFv7CYnFwXuIkZOsbkmBK1zs5uTqSR.jpg
PobierzKomentarz usunięty przez moderatora
Zawsze zastanawiałem się, dlaczego na przejściu nie podstawią drugiego składu do którego wsiada się już za kontrolą celną. Ale podejrzewam, że za duże koszty na i tak nie bardzo uczęszczanych trasach.
@Mazur88: a dwie dekady temu był pociąg na westBerlin, i tam dopiero Polak pokazywał co potrafi, ryzykując utratę towaru lub misia w paszporcie.
Komentarz usunięty przez moderatora