Olivier Durbano Turquoise. W otwarciu wyraźnie daje o sobie znać terpentyna, do której po paru sekundach dołącza słony, morski akord i wodorosty. Jest również sporo aromatyczno ziołowych nut i nieco przypraw. Czuć elemi, jałowca i kolendrę, a w tle także trochę kadzidła. Całość jest całkiem świeża i oryginalna, myślę że nie wąchałem wcześniej czegoś podobnego. Dalej wychodzi trzcina wraz z kocanką, a także drzewny akord. Miodu osobiście nie wyłapuję, tak samo jak samej słodyczy.
Turqoise to perfumy które są dla mnie przede wszystkim aromatyczno ziołowe, drzewne i wyraźnie słone. Mogą kojarzyć się trochę z niektórymi morskimi zapachami, ale posiadają unikalną kompozycję oraz charakter, który czyni je rozpoznawalnymi. Jeśli ktoś zalicza się do osób znudzonych cytrusowymi świeżakami, to warto się z Turqoise zapoznać. Może być polaryzujący i nie przypadnie każdemu do gustu, ale uważam że powinien znaleźć się na liście perfum do przetestowania, jeśli lubi się nietypowe kompozycje.
Parametry wypadają dosyć przeciętnie, powiedziałbym że zarówno żywotność jak i projekcja niczym się nie wyróżniają. Zapach natomiast wręcz przeciwnie i choć sam raczej nie zaopatrzę się we flakon, to bardzo doceniam te perfumy. Są ciekawe i pozostają jednocześnie na tyle noszalne, że nie obawiałbym się wyjść w nich do ludzi. Ocena końcowa 8.5/10
@Frufruf: Ten Turkus jeżeli masz aktualną jego wersję to są niestety popłuczyny po Turkusie, jeżeli będziesz miał okazję kiedyś nabyć chociaż kilka ml Turkusa z okolic roku premiery to naprawdę warto (przekonasz się co to znaczy słony i ziołowy) Ten nowy też nie jest zły ale jest mocno „spłaszczony” brak w nim też praktycznie kocanki w bazie
cale zycie mylam opakowania po jogurtach, sciagalam etykiety, plukalam kartony i butelki zeby potem zamieszkac w bloku i zdac sobie sprawe, ze wystarczy jedna osoba (ktora zawsze sie znajdzie), zeby ta cala segregacja nie miała sensu
Olivier Durbano Turquoise. W otwarciu wyraźnie daje o sobie znać terpentyna, do której po paru sekundach dołącza słony, morski akord i wodorosty. Jest również sporo aromatyczno ziołowych nut i nieco przypraw. Czuć elemi, jałowca i kolendrę, a w tle także trochę kadzidła. Całość jest całkiem świeża i oryginalna, myślę że nie wąchałem wcześniej czegoś podobnego. Dalej wychodzi trzcina wraz z kocanką, a także drzewny akord. Miodu osobiście nie wyłapuję, tak samo jak samej słodyczy.
Turqoise to perfumy które są dla mnie przede wszystkim aromatyczno ziołowe, drzewne i wyraźnie słone. Mogą kojarzyć się trochę z niektórymi morskimi zapachami, ale posiadają unikalną kompozycję oraz charakter, który czyni je rozpoznawalnymi. Jeśli ktoś zalicza się do osób znudzonych cytrusowymi świeżakami, to warto się z Turqoise zapoznać. Może być polaryzujący i nie przypadnie każdemu do gustu, ale uważam że powinien znaleźć się na liście perfum do przetestowania, jeśli lubi się nietypowe kompozycje.
Parametry wypadają dosyć przeciętnie, powiedziałbym że zarówno żywotność jak i projekcja niczym się nie wyróżniają. Zapach natomiast wręcz przeciwnie i choć sam raczej nie zaopatrzę się we flakon, to bardzo doceniam te perfumy. Są ciekawe i pozostają jednocześnie na tyle noszalne, że nie obawiałbym się wyjść w nich do ludzi. Ocena końcowa 8.5/10
Zapach 9/10
Projekcja 5/10
Żywotność 6/10
Jakość/Cena 7.5/10
pozostałe recki
źródło: pl-p_c_6297
PobierzEdit. No i jeszcze ofc parametry