Wpis z mikrobloga

@CzeczenCzeczenski: znam podobną historię jak jjuż w latach 90 przyjechali na jakieś zawody sportowe i żarli suchą karmę dla psów bo im wmówili że to chipsy.

Nie mam powodu żeby nie wierzyć patrząc na to gdzie ruscy są prawie 4 dekady później
  • Odpowiedz
@CzeczenCzeczenski W mojej obecności oficer kupował grzechotkę – pisała mieszkająca we Lwowie Karolina Lanckorońska. – Przykładał ją do ucha towarzyszowi, a gdy grzechotała, podskakiwali wśród okrzyków radości. Wreszcie ją nabyli i wyszli uszczęśliwieni. Osłupiały właściciel sklepu po chwili milczenia zwrócił się do mnie i zapytał bezradnie: – Jakże to będzie, proszę Pani? Przecież to są oficerowie!
  • Odpowiedz
@CzeczenCzeczenski: W tym temacie polecam "Zapiski Oficera Armii Czerwonej" Sergiusza Piaseckiego, świetna książka. A poza tematem to polecam wszystko innego Piaseckiego, bo według mnie to świetny pisarz.
  • Odpowiedz
@CzeczenCzeczenski znajomy starszy Ukrainiec opowiadał że pierwszy raz jadł banana ze skorą nie mogąc się nadziwić jakie to niedobre. Z perspektywy czasu mówił "nawet małpa wie że trzeba to obrać i mi nie przyszło do głowy że nie można jak jabłko zjeść"
  • Odpowiedz
@Grzesiok w latach 90-tych na przejściach granicznych z Rosją, kierowcy ciężarówek dawali różnego rodzaju łapówki w tym konserwy mięsne. Po jakimś czasie się kierowcy wycwanili i dawali kacapom psią karmę w puszkach bez etykiety. Później ruski się kapnęli, że się z nich nabijają i nie brali puszek bez etykiety.
  • Odpowiedz