Wpis z mikrobloga

#perfumy #recenzja

Initio Atomic Rose. Tytułową różę czuć od samego początku i w otwarciu towarzyszy jej różowy pieprz, wraz z bergamotką. Zapach jest dosyć gładki, delikatny i słodki. Dalej pojawia się trochę jaśminu, a na późniejszym etapie wychodzi wanilia wraz z ambrowym akordem. Choć nie ma go wypisanego w nutach, odbieram w późnym drydownie też trochę cynamonu.

Sama róża potrafi mnie mocno odrzucić jeśli jest zapodana w zbyt nachalny sposób. W tym przypadku tak nie jest, choć jako nuta wyraźnie dominuje w kompozycji. Mam wrażenie, że w perfumach jest jednak coś lekko drażniącego i syntetycznego, Kojarzy mi się trochę z zapachem nagrzanego plastiku, albo plasteliną. Sprawia to, że mój całościowy odbiór jest dużo słabszy niż mógłby być, ponieważ same nuty fajnie się ze sobą uzupełniają.

Parametry bardzo dobre, projekcja jest mocna ale jeszcze nie przytłaczająca, a żywotność spokojnie na poziomie ośmiu godzin. Perfumy zdecydowanie bardziej dla kobiet, myślę że na zimniejszy sezon lub wieczorowe wyjścia. Ogólnie moje odczucia dotyczące Atomic Rose są mieszane. Z jednej strony kompozycja mi się podoba, lecz wąchając ten zapach co chwilę przypomina o sobie wspomniana wyżej syntetyczna nuta i niestety mocno zaniża moją ocenę końcową 5.5/10

Zapach 6/10
Projekcja 7.5/10
Żywotność 8/10
Jakość/Cena 4/10

pozostałe recki
Frufruf - #perfumy #recenzja

Initio Atomic Rose. Tytułową różę czuć od samego począt...

źródło: AtomicRose

Pobierz
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach