Wpis z mikrobloga

to pokazuje jaką stratą czasu są wykłady.


@spac_jesc_pracowac: Zamiast wykladu wystarczyloby, zeby wykladowcy dali dobrze opracowany materiał.
Ale czego wymagac, jak od 20 lat wykladają, a w prezentacji nadal są błędy.

Ogladalem wyklady z informatyki z Cambridge, zupelnie inny poziom nauczania - prosty jezyk, trudne zagadnienia matematyczne wytlumaczone tak, ze 13 latek zrozumie. A w Polsce? Jak w lesie. A zeby bardziej skomplikowac i mniej
  • Odpowiedz
@Laptopowy: Moim osobistym hitem był wykładowca fizyki który po podczas wykładu po prostu czytał na głos książkę którą kazał na kupić a jego wykłady były obowiązkowe.
Jeszcze książkę czytał jednostajnym głosem bez nawet próby tłumaczenia zagadnień.
  • Odpowiedz
@darandol: Moim zaś był wykładowca od elektroniki, na którego wykłady chodziło max 5 osób na 120 na roku. A on zamiast uszanować tych, którzy i tak chodzili, pewnego razu opierdzielił jednego z 3 obecnych na sali studentów za to, że ten zasnął podczas wykładu.
  • Odpowiedz
@Polasz: Na licencjacie mieliśmy długi blok wykładowy tylko z jednym profesorem i trwał on jakieś 8 godzin, był co 2 albo co 3 tygodnie. Nie byłem na żadnym, profesor mnie na oczy nie widział ale mówił że wymaga co najmniej dwóch obecności. Oni nawet list potem nie sprawdzają, podczas sesji zdałem na 4.
  • Odpowiedz