Wpis z mikrobloga

Zobaczyłem ten wpis:
https://wykop.pl/wpis/77616609/polska-skonczy-gorzej-niz-zachod-ludzie-nie-wyciag/strona/1
Trochę jestem zszokowany jak dużo osób popiera imigracje i jak głupie argumenty padają za.
Nie interesuje się zbytnio #polityka ale do tej pory myślałem, że imigracja jest głównie forsowana przez polityków i "większych graczy", którzy mają z niej korzyści + grupkę pożytecznych idiotów. Raczej zakładałem, że spora część społeczeństwa to rozumie i jest przeciwko imigracji.

By zrozumieć o jakich korzyściach mowa, należało by się cofnąć do początków, gdy te wszystkie Sorosy itd. zaczęły forsować "pomaganie uchodźcom". Czy ktoś wierzy, że nagle te wszystkie grube ryby zaczął obchodzić los innych ludzi na drugim końcu świata?
Oczywiście, że nie, chodziło o możliwości i rozwój gospodarczy w Europie - w skrócie robienie kasy. Po prostu zdali sobie sprawę, że na dłuższą metę nie są gospodarczo konkurować ani ze Stanami, ani z Chińczykami. W końcu koszt pracy 1 zachodniego Europejczyka = koszt pracy 20 Chińczyków (luźne założenie), a USA to wiadomo potęga gospodarcza zbudowana dzięki migrantom i niewolnikom*

Imigranci w Europie mieli być rozwiązaniem tego problemu i po prostu tanią siła roboczą i tak też byli traktowani - tu się mogę zgodzić z tymi co twierdzą, że brak ich asymilacji to też wina Państwa, bo częściowo tak było, zwłaszcza na początku gdzie zbierano X osób i lokowano blisko zakładu pracy, w którym mieli pracować przyczyniając się tym do tworzenia Getto. Podobnie jak u nas w sumie z PGRami, gdzie obok takiego stawiano blok, ściągali z bliższej i dalszej okolicy wszystkich nieudaczników, alkoholików, meneli itp. którzy za mieszkanie i pensje na jedzenie mieli pracować w tym PGRze. Ten kto miał styczność w obojętnie jakiej formie z pracą w pomocy socjalnej po 2000r. ten doskonale wie, że największymi skupiskami patologii były postpgrowskie wioski i w sumie dalej są, bo patologia rodzi patologię. Więc już na samym starcie to całe multikulti nie mogło się udać, ani jego założeniem nie było pomaganie imigrantom, a po prostu ich wyzysk gospodarczy przez najbogatszych.
Dlatego za każdym razem śmieszy mnie to jak zwolennicy (o ile nie są przedsiębiorstwami zatrudniającymi dziesiątki/setki pracowników) migracji podnoszą argument braku rąk do pracy, niskiej liczby urodzeń czy starzejącego się społeczeństwa.
Zwykły, przeciętny obywatel z imigracji będzie miał takie "korzyści" jak:
- spadek wartości na rynku pracy - "2k na zleceniu, albo mam 5ciu cia*atych na Twoje miejsce" (wiadomo nie będzie to dotyczyć każdego zawodu, zacznie się o tych najprostszych),
- wzrost cen nieruchomości/wynajmu - w końcu jak już zdotujemy developerów trzeba mieć komu wynajmować te kurniki inwestycje
- zgubienie portfela, ewentualnie zębów jak znajdziesz się w złym miejscu (strefy no go)

Wiem, że trochę brzmi jak #urojeniaprawakoidalne bo wpier*ol można dostać w Krakowie od białego kibola, ale jednak liczby i statystyki nie kłamią w zależności od regionu czarnoskórzy popełniają kilkakrotnie razy więcej przestępstw niż biali, a na zachodznie różnica między pensjami prostych zawodów, a tych specjalistycznych stale rośnie.

*Na koniec krótko jeszcze o tym jak Europa chciała skopiować stany w kwestii rozwoju za pomocą migrantów i gdzie popełniła błędy:

- XIX i początek XX więku to okres mocnej industrializacji i rozwoju gospodarczego potrzebowali siły roboczej, najlepiej taniej więc brali każdego -<---> W Europie nie było aż tak mocnego zapotrzebowania, bardziej chodziło o to, że roboczogodzina Europejczyka była zbyt droga. W obu przypadkach migracja szkodziła rdzennej ludności, która do tej pory była tą "tanią siła roboczą" z tym, że w Stanach bardziej tej taniej siły roboczej brakowało, w Europie chciano ją zastąpić na tańszą.

- W Stanach jak migrowałeś i nie chciałeś pracować to jak miałeś szczęście to w najlepszym wypadku kończyłeś głodny, inaczej zostawałeś siłą zmuszany do pracy. <---> W Europie jak Ci się nie chciało pracować to Państwo Ci jeszcze dopłacało tzw. "socjale" :D

- Po I WŚ, w czasach Wielkiego kryzysu w Stanach zaczęli dostrzegać, że migranci wcale nie są tak potrzebni i robi się ich za dużo, że powoli wypierają "tradycyjną" (anglosaską) ludność ameryki i stanowczo (wręcz pojawiły się oskarżenia o rasizm) ukrócili możliwości migrowania w 1924 ustawą Johnsona-Reeda. <---> W Europie nigdy nie miało to miejsca, pozwolono by rdzenna ludność była powoli wypychana

- Po II WŚ w Stanach znów mieliśmy skok gospodarczy, znów potrzebna była "tańsza siła robocza". Tym razem amerykanie nauczeni doświadczeniem "filtrowali" kogo wpuszczają z Europy brali tych z północy i zachodu. Łatwiej było znaleźć się w stanach jak byłeś Anglikiem/Niemcem niż Polakiem czy Grekiem, głównie dlatego, że w Ameryce uważali, że łatwiej z nimi będą się asymilować ludzie z właśnie tego regionu Europy. Podobnie było z Azjatami również nie byli mile widziani ze względu na trudności z asymilacją, w zamian tego w kwestii taniej siły roboczej postawiono na ludność z ameryki łacińskiej. <---> W Europie czegoś takiego nie ma, dalej ślepo wierzy się, że każdego będzie można zasymilować czy że z każdego Państwo będzie miało zysk.

Podsumowując to wszystko powyżej można zauważyć o ile lepiej zachowały się Stany w kwestii "zarządzania" migracją i co prawda wyniosło ich to na gospodarczy szczyt, ale dzisiaj borykają się z wysoką przestępczością wśród czarnoskórych czy całym BLM i innymi patologiami.

Porównując Europe do USA to w kwestii migracji zawaliła i gospodarczo i społecznie. Ani tu ani tu nie udało się nic zyskać (w przeciwieństwie do USA, które wygrało gospodarczo), a niedługo trzeba będzie radzić sobie z negatywnymi skutkami migracji.
To tyle w kwestii opłacalności tego całego multi-kulti dla przeciętnego Polaka/Europejczyka

#imigranci #4konserwy #polska #takaprawda
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach