Wpis z mikrobloga

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Powiedzcie mi Mirki czy to ja jestem jakiś nienormalny czy to wszystko jest faktycznie powalone.
Jesteśmy już dłuższy czas z różową. Ona robi na mnie nacisk, że jak jesteśmy w związku to "co moje to Twoje" i odwrotnie, no to wiadomo.
Ale jednego nie jestem w stanie się przełamać - samochód. Jeszcze tak na wstępie - różowa jeździ autem swojej matki, czasem jeździ moim.
Osobiście uważam, że ona nie potrafi jeździć a posiadanie prawka nie jest jednoznaczne z tym, że ktoś umie jeździć. Ona twierdzi kompletnie odwrotnie.
Powiedzcie mi, czy bylibyście w stanie dać różowej auto po takich akcjach:
1. Różowa przyjeżdża autem swojej matki pod duży hipermarket (mieliśmy się spotkać), wylatuje i ogląda samochód. Pytam się co się stało na co ona "przywaliłam w słupek".
2. Popadła ze skrajności w skrajność. Kiedyś zapieprzała samochodem ile fabryka dawała. Straciła prawko na 3 miesiące za przekroczone 50 w zabudowanym (w takim dość upierdliwym miejscu, gdzie sam pewnie mógłbym dostać mandat żebym nie znał miasta). Obecnie jeździ spokojnie, ale 80 na ekspresówce/autostradzie to chyba trochę przesada.
3. Nie patrzy na znaki - widzę, że nie patrzy bo nie ogarnia co się dzieje.
4. Stwierdziłem, że w życiu nie dałbym jej jeździć nowym autem bo uszkodzi - stwierdziła, że samochód to tylko rzecz materialna. Ja na to, że dobra, ale uszkodzenie błotnika to naprawa rzędu prawie 3 tysięcy. Ona stwierdziła, że phi, to tylko 3 tysiące...
5. Jej argumentem na moje zarzuty, że nie potrafi jeździć jest stwierdzenie, że ją poniżam i uważam za śmiecia. Nie wiem już czy to ona robi jakiegoś fikołka czy ja jestem niedoeany.
6. Uważam łamanie przepisów ruchu drogowego za coś poważnego. Uważam, że po coś to zostało zrobione. Różowa sobie nic z tego nie robi, że np. przekroczy ciągłą, żeby gdzieś skręcić w lewo.
7. Gdy mówię, żeby sama sobie auto kupiła i jeździła stwierdza, że nie chce. Gdy raz miała swoje auto zajeździła je w rok. Poszło na złom.

Dbam o auto dość mocno. Staram się, żeby było w 100% sprawne i gotowe do drogi na drugi koniec Polski. Dorabiam robiąc zlecenia, w samochodzie wożę narędzia więc oprócz tego, że to moje jedyne daily - jest to też wóz roboczy. Szanuję swój samochód bo sam na niego zapracowałem i sam go naprawiam.
W przeszłości miałem kilka kolizji z mojej winy. Obecnie jeżdzę skupiając się w 100% na drodze i staram się prowadzić samochód najlepiej jak tylko potrafię. Ale gduywidzę jak różowa jeździ to mnie aż skręca...
I teraz pytanie - czu ja jestem jakiś nienormalny mówiąc, że różowa nie umie jeździć?
#rozowepaski #niebieskiepaski #logikarozowychpaskow #ruchdrogowy #prawojazdy #logikaniebieskichpaskow



· Akcje: Odpowiedz anonimowo · Więcej szczegółów
· Zaakceptował: RamtamtamSi
· Autor wpisu pozostał anonimowy dzięki Mirko Anonim

  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim nie jesteś nienormalny, ale Różowej nie przekonasz. Więc zamiast wojny domowej poszukaj nieemocjonalnych argumentów na drugie auto w domu - że w przypadku awarii będziesz dalej w stanie wykonywać pracę i zlecenia itd.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: nie dałabym w życiu. Jak uszkodzi Ci auto to sam sobie będziesz musiał naprawiać, powiedziała przecież. No chyba że taka bogata że da kaucję 3 tys ( ͡° ͜ʖ ͡°) poza tym łamie przepisy, niech se kupi swoje auto jak taka mądra. Co moje to twoje to głupia zasada.
  • Odpowiedz
7. Gdy mówię, żeby sama sobie auto kupiła i jeździła stwierdza, że nie chce.


@mirko_anonim: skoro nie chce to znaczy, że nie chce jeździć, proste. Jeśli chce, to niech sobie kupi, po coś odkłada się oszczędności - skoro tak bardzo potrzebuje jeździć, to może je wydać na nie.
Odpowiadając na pytanie: z twoim podejściem jest wszystko ok. Pytanie jak je komunikujesz, ale jeśli normalnie, to spokojnie przy nim trwaj.
  • Odpowiedz
Ale jednego nie jestem w stanie się przełamać - samochód.


@mirko_anonim: ale wiesz ze ten problem z samochodem to tylko jednej ze skutków o wiele większego problemu? główny problem jest taki, że twoja różowa jest roztargniona, głupia i nie szanuje twoich pieniędzy (a co za tym idzie, ciebie). ty z kolei zaczynasz nią przez to coraz bardziej gardzić (nic dziwnego), co ona zresztą zauważa. zatem masz dwa problemy, jeden, to
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 0
✨️ Autor wpisu (OP): @kasiknocheinmal: Co do komunikacji - mówię początkowo na spokojnie. Ale jak zaczynam słyszeć argumenty "nie szanujesz mnie" czy "traktujesz mnie jak śmiecia" wtedy zaczynam gotować. Później różowa strzela focha i tak się to kończy.

@czescmampytanie W innych kwestiach nie traktuje mnie jak bankomatu. Dzielimy rachunki, jak coś we dwoje kupujemy na urodziny (gdy idziemy razem) - też dzielimy się na pół. Jak miałem dołek
  • Odpowiedz
W innych kwestiach nie traktuje mnie jak bankomatu.


@mirko_anonim: albo cie tratuje jako bankomat, albo nie. to że czasem dorzuci ci jakiś grosz do zakupów niczemu nie przeczy. to że sama przyznała ze twoje rzeczy (kase) można rozwalić, a jej już nie, już dużo mówi.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim nie dałabym auta takiej osobie i to z racjonalnej przyczyny - jak walnie w kogoś, to Twoje składki ubezpieczenia wzrosną, a ona dalej się nie nauczy żeby uważać za kółkiem. Skoro 3 koła to dla niej nie pieniądze, to niech kupi gruchota i nim jeździ, jak trzeba będzie z własnej kasy wywalić na benzynę, ubezpieczenie, mandat czy malowanie/blaharke może dotrze, że to nie tylko rzecz nabyta, ale kosztowna ruchomość. Każdy
  • Odpowiedz